środa, 16 stycznia 2013

Rozdział 26

Tom skończył wyjaśniać ukochanemu powody swoich działań, ale chłopak nawet się nie odezwał. Odłożył kubek ciepłego kakao i odwrócił twarz w stroną okna.
– Kochany?... – Mężczyzna bal się, co teraz sobie o nim pomyśli
– Tak bardzo mi nie ufasz? – wyszeptał w końcu chłopak matowym głosem i wstał z lóżka, Wciąż miał na sobie szlafrok i teraz desperacko szukał ubrania.
– Syri... – Tom podniósł się zaskoczony.
– Myślałem, że już mnie nie chcesz! – krzyknął nagle i znalazł się tuż przed nim, zadzierając wysoko głowę, aby spojrzeć mu w oczy.
– Merlinie. – Riddle przyciągnął go do siebie. – Kochany mój... Wiem, że powinienem był ci powiedzieć, ale nie mogę ryzykować... Tak bardzo tęskniłem i ty przestałeś się prawie odzywać. To ja się bałem... Wybacz mi kochany.
– Jeśli ty wybaczysz mi. – Wspiął się na palcach i pocałował go w policzek.
– Nie mam czego. – Uśmiechnął się w końcu. – Zrobiłeś już zakupy na święta? – Tom szybko zmienił temat.
– Nie idziemy nigdzie na święta – wyznał. – Wiesz rodzice nie żyją i tak dalej...
– Kochany, zabiję Narcyzę. – Roześmiał się. – Spędzacie święta z nimi i ze mną.
– Och. – Syriuszowi zrobiło się głupio. – Twoja wina. Mogłeś mi powiedzieć. – Pokazał mu język, ale już dawno nie był zły. Nie mógł być, mając go w końcu obok siebie. – Więc muszę kupić prezenty!
– Ubierzmy się. – Pogłaskał go z czułością. – Pomogę ci wszystko wybrać i nie wypuszczę z objęć – obiecał niskim głosem.
Syriusz obawiał się trochę wyjścia, bo przecież ktoś może rozpoznać jednak Toma, albo to zagrożenie może go obserwować. Ale nie chciał się z nim rozstawać, jeszcze nie. Dlatego nic nie powiedział i postanowił cieszyć się resztą dnia.
Gdy się ubierał zaczął żałować, że nie jest rok starszy i do końca szkoły zostało mu kilka miesięcy. Wtedy w końcu mogliby zamieszkać razem i nic by ich nie rozdzieliło.
– Syri...? – Tom przyglądał mu się w milczeniu przez jakiś czas. – Wszystko już dobrze?
– Tak. – Uśmiechnął się do niego. – Tylko tak sobie myślę, że szkoda, że nie jestem o rok starszy. Zostałoby mi tak niewiele szkoły...
– Jeśli nie będziesz chciał tam chodzić... – Podszedł do niego i objął. – Będę zaszczycony, jeśli zostaniesz ze mną. – Pocałował go w kark.
– Muszę – westchnął. – Dla Rega... Może, jeśli Snape... Po prostu muszę.
– Do czasu aż będzie tam bezpiecznie – zgodził się Tom. – Ale w chwili, gdy coś będzie nie tak, ty i twój brat zostajecie u mnie.
– Wiem i dziękuje. – W końcu był gotowy do wyjścia. – Idziemy?
– Oczywiście. – Roześmiał się mężczyzna. Uwielbiał, jak Syriusz szybko skacze z tematu na temat, to było takie świeże i inne niż wszystko, co znał i tak bardzo za tym tęsknił. Wiedział, że będzie mu ciężko dziś wypuścić ukochanego z objęć, gdy przyjdzie godzina rozstania, dlatego starał się myśleć o tym jak naj mniej.

Wioska była pełna uczniów, ale dzięki temu nikt nie zwracał na nich uwagi. Syriusz wyniósł z domu manierę odwiedzania najlepszych sklepów i wydawania sporej ilości pieniędzy na mało istotne rzeczy. Tym razem cieszył się jakoś bardziej i nie wypuszczał ręki z dłoni. Tom zresztą nie zamierzał jej wypuszczać. I jemu było cudownie i aż wstyd się było przyznać, ale po raz pierwszy w życiu miał na co czekać.
– No teraz już tylko prezent dla ciebie. – Syriusz w końcu oderwał wzrok od toreb. Siedzieli teraz w eleganckiej herbaciarni.
– Kochany ty nie musisz mi nic dawać. – Ujął jego dłoń i pocałował. – Ważnie, że spędzimy ten czas razem.
– Ale ja chcę zrobić ci przyjemność. – Chłopak ułożył buzię w podkówkę i popatrzył na niego dużymi błękitnym oczami.
– Światło mego życia. – mężczyźnie zaczęło robić się gorąco i poczuł niewygodę w kroku. – Ty sprawiasz mi przyjemność kochając mnie.
– O tu jesteście. – Obok ich stolika zmaterializował się Remus. – James cię szuka – zwrócił się do przyjaciela.
– Ale, po co? – Syriuszowi zrzedła mina.
– Już wiedzą, że twoi rodzice nie żyją... Ale Lucjusz i Narcyza mają się teraz wami zająć... – Wilkołak usiadł na wolnym krześle. – Syri..... Dumbledore wie... – Obaj popatrzyli na niego ze strachem. – Może nie o tobie... O was, ale coś podejrzewa.
– Co dokładnie wiesz? – Tomowi wrócił zdrowy rozsądek.
– Że wiedzą o śmierci twoich rodziców, wiedzą o twoim kochanku. Dyrektor będzie miał cię teraz na oku. Reg jest bezpieczny to, że jest z Severusem niewiele kogokolwiek obchodzi. Ale ty...
– Tom? – Syriusz wstał, okrążył stolik i usiadł ukochanemu na kolanach. Nie był gotowy na rozstanie
– Spokojnie kochanie. – Mężczyzna objął go i na kilka sekund ukrył twarz w jego włosach. – Wracaj do przyjaciół. Albus nie może trzymać cię na święta w szkole. Wtedy coś postanowimy. – Starał się uśmiechać.
– Obiecujesz? – Nie chciał nigdzie iść.
– I słowa dotrzymam. – Pocałował go i z żalem wstali. – Dziękuję, że nas ostrzegłeś. – Uśmiechnął się do Remusa.
– Nie ma sprawy. – Odwzajemnił uśmiech. – Syri jest szczęśliwy, a tak być powinno być. – Klepnął przyjaciela w plecy.
– Do wieczora. – Syriuszowi chciało się płakać, ale nie mógł zwraca na siebie zbytniej uwagi.
– Będę czekał. – Raz jeszcze pocałował chłopaka i został sam w herbaciarni. Wściekły na Dumbledore’a i rozżalony na ta całą sytuację. Ale też zmotywowany do szybkiego działania. Z ułożonym planem zniknął z wioski i wrócił do swojej twierdzy by zwołać zebranie.

niedziela, 13 stycznia 2013

Rozdział 25*

Syriusz bardzo tęsknił za pieszczotą i już nie mógł się doczekać, gdy w końcu będą mogli się dotknąć, gdy w końcu poczuje go w sobie.
Tom był tak samo niecierpliwy, jak jego młody kochanek, ale wiedział też, że musi być delikatny.
Pozbawił ich ubrań jednym ruchem ręki i napełnił wannę ciepłą wodą. Posadził Syriusza na szafce, nie przestając go całować i pieścić. Uwielbiał jego jęki.
Były takie spontanicznie i radosne. Nie chodziło tylko o młodość, i to, że bardzo się kochali.
– Tak bardzo tęskniłem – wyszeptał, gdy klękał przed nim, aby wsunąć do ust nabrzmiałą erekcje mężczyzny.
– A ja za... AH! – krzyknął, gdy poczuł na sobie chłodne usta. Złość i żal przeszły mu w jednej chwili. Tom nie miał zamiaru teraz się spieszyć, miał go dokładnie tak, jak chciał.
Dlatego też lizał niespiesznie członek kochanka i przytrzymywał mu biodra tak, aby ten nie mógł się ruszyć. Delikatnie zaznaczał językiem ścieżkę na napęczniałej męskości i uśmiechał się za każdym razem, gdy z gardła ukochanego wydobywał się krzyk. Tom miał całkowitą kontrolę nad sytuacją mimo, że sam był już podniecony do granic możliwości. Tak, że aż bolało. Mimo to nie było nic lepszego, jak chwila słodkich tortur.
– Tom! – krzyknął nagle Syriusz i doszedł wprost do jego gardła, co wywołało niemal dziewiczy rumieniec. – Przepraszam....
– Ci... – Wstał i pocałował go. – Wiesz, że uwielbiam twój smak. – W końcu wziął go na ręce i na chwiejących się nogach posadził w wannie, po czym sam wszedł do niej tuż za nim. – Będziesz gotowy na drugą rundę?
– Z tobą zawsze. – Odwrócił się do niego i wdrapał mu na kolana. – Tyle czasu....
– Już dobrze... – Pogłaskał go po plecach, aż zatrzymał rękę na jego pośladkach. – Coś wymyślę. – Nakrył jego usta swoimi, a jeden palec wsunął w ciasne wejście. Zakręciło mu się w głowie. To tylko palec, ale ciasnota i ciepło, zapowiadały coś wspaniałego.
Syriusz miał mgłę przed oczami i niepostrzeżenie dla kochanka rzucił zaklęcie rozciągania i podniósł się na tyle, żeby wsunąć czubek nabrzmiałej erekcji mężczyzny w swoją ciasną dziurkę.
– Nie chcę dłużej czaka – wyszeptał, zarzucając mu ręce na szyję i ukrył twarz w jego piersi. Tom jęknął, gdy tylko poczuł, gdzie się znajduje. Ufne słowa i ten gest spotęgowały tylko jego uczucia.
Pchnął mocniej i obu im zabrakło tchu.
– Tak dobrze kochanie? – zapytał, nie ruszając się przez chwilę.
– Jeszcze. – Syriusz podniósł głowę i ich usta się spotkały w szalonym tańcu. Tom bardzo powoli zaczął poruszać biodrami tak by znów twardy członek mężczyzny ocierał się o jego brzuch i tak, aby nie skończyć za szybko.
Syriusz uwielbiał, gdy mieli dużo czasu, ale teraz był za bardzo napalony, aby pozwolić rozkoszy rozlewać się miarowo w jego ciele. Raz po raz próbował zmieniać tempo. Tylko po to, aby zostać zatrzymanym w miejscu przez silne ręce.
– Spokojnie. – Tom szeptał mu do ucha.
– Ale... – zaczął i wtedy poczuł mocniejsze pchnięcie. Niemal rozerwało go na pól. Był pewny, że poczuł członka kochanka aż w gardle. Zobaczył gwiazdy i tylko uśmiechnął się i wtulił twarz w jego ciepły tors.
Tom już nie zwlekał. Wiedział, że za chwilę wszystko się skończy, ale nie mógł czekać już dłużej. Było mu zbyt dobrze.
Zacisnął palce na pośladkach kochanka i zaczął poruszać się w szalonym tempie głęboko, aby za każdym razem musnąć prostatę młodszego mężczyzny.
Syriusz już się nie krył, tylko krzyczał ochryple, aż w końcu opadł z sił i wystrzelił ciepłym strumieniem na brzuch kochanka. Tylko po to, aby poczuć to samo w sobie. Jego ciałem raz jeszcze wstrząsnął dreszcz przyjemności.
– Kocham cię – wyszeptał Tom, całując go w czoło.
– I ja ciebie. – Uśmiechnął się do niego leniwie. – Tęskniłem.
– Ja też. – Nie chciał mówić o swoich kłopotach, ale przecież mu obiecał. – Ile masz czasu?
– Do wieczora... Myślę, że zjawię się w Hogwarcie po kolacji wraz z ostatnimi wycieczkowiczami.
– Więc odpocznij sobie. – Mężczyzna wstał nie wypuszczając go z ramion i gdy tylko wyszedł z wanny obaj byli wysuszeni i otuleni szlafrokami. – Wszystko ci powiem, jak odpoczniemy i zjemy.
–Balem się – wyznał Syriusz, zamykając oczy.
– Niepotrzebnie Światło Mego Życia – skłamał Tom, ale ponowne spotkanie z ukochanym zmotywowało go do działania i już wiedział, czym będzie się zajmował w najbliższym czasie, aby zapewnić im bezpieczeństwo.

środa, 26 grudnia 2012

Rozdział 24

Dokąd widzieli się twarzą twarz minęło prawie trzy miesiące.
Owszem rozmawiali co wieczór ale to nie było to. Zwłaszcza że w szkole większość uczniów zaczęła już myśleć o świętach. W końcu była połowa grudnia i czuło się już tą szczególną atmosferą.
Niestety Syriusz miał coraz bardziej markotną miną. Tom chyba całkiem zapomniał o świętach bo do tej pory o nich nie wspomniał. I czasem rozmowy wcale się nie kleiły.

Dziś był ostatni wypad do wioski ale Syriusz postanowił po prostu zostać w łóżku. Przecież i tak on i Reg zostają tu na święta i nie potrzebuje kupować żadnych prezentów. Brat wiedział że nie ma na to ochoty i na pewno się nie obrazi.
-Syri wstawaj!- Do sypialni wbiegł Reg i rzucił się mu na łóżko
-Nie mam ochoty- nakrył głowę kocem
-Ale.... znaczy- brat nie dawał za wygraną- Tom nie chcesz go zobaczyć
-Jasne że chcę- popatrzył na Rega- ale on nawet nie....
-A więc gdybyś był na śniadaniu to byś wiedział że Narcyza napisała że jest w wiosce- Z bez ostrzeżenia zdarł z brata przykrycie- Ubieraj się już. Ja  i Sev wychodzimy. Cysia ma na ciebie czekać przy wejściu do wioski za godzinę- i już go nie było.
Syriusz teraz bardziej już zaniepokojony niż smutny pobiegł pod prysznic.

Tom miał bardzo dobry powód żeby odciąć się od ukochanego mimo że z każdą minutą tęsknił za nim coraz bardziej.
Miał jednak kłopoty ze swoim byłym kochankiem który był bardzo niebezpiecznym bytem.... i już dawno zagroził że zabije tego kto skradnie jego serce. Mężczyzna na prawdę nie chciał być tym szlachetnym przecież obiecał Syriuszowi że nigdy go nie opuści. Najgorsze było to że nigdzie nie można było znaleźć mężczyzny który rujnuje mu życie. A wiedział że długo nie wytrzyma bez ukochanego. Nawet przeniósł się bliżej szkoły ale nic to nie dało bo Syriusz zawsze przed wycieczkę mówił, że nie idzie.Bardzo go to bolało i miał nadzieje że w końcu go złapią bo rozłąka z ukochanym daje mu coraz bardziej w kość
-Tom wstawaj- do mieszkania weszła Narcyza
-Po co?- Zapytał nawet na nią nie patrząc
-Bo za jakieś kilka minut będziesz miał gościa- użyła zaklęć by posprzątać butelki i resztki jedzenia
-Jakiego....- zaczął ale kobieta rzuciła w niego czystymi ciuchami
-Wrócę z twoim gościem- powiedziała i nie dając mu dojść do słowa wyszła. A on został bardzo zdziwiony i nie wiedział czy jest sens żeby zawracać sobie głowę przebieraniem czy nawet wstaniem. Kobieta mogła sobie tu przyprowadzać kogo chce on nie miał ochoty widzieć nikogo poza swoim ukochanym i miał nadzieje że jego ludzie szybko odnajdą tamtego i znów weźmie Syriusza w ramiona.

Narcyza czekała już dobrych 15 minut gdy w końcu zobaczyła kuzyna który może i wyglądał trochę lepiej niż Tom ale obaj zdradzali te same symptomy i to bardzo ją smuciło. Na prawdę kibicowała im obu bo wiedziała że zasługują na odrobinę szczęścia i znajdą je tylko razem.
-Cześć Syriuszu- uśmiechnęła się do niego
-Cześć- odwzajemnił jej blado- Reg mówił że wiesz co się dzieje z Tomem
-Oczywiście- pocałowała go w policzek- ale najlepiej będzie jak sam ci wszystko wyjaśni
-Dobrze- zgodził się ale już bez cienia uśmiechu
-Rozchmurz się on tak bardzo cię kocha- poprowadziła go do mieszkania które zajmował. Na szczęście nie mieli daleko ale Syriusz już zdążył porządnie zmarznąć. Nie mógł znaleźć niczego cieplejszego do ubrania. Podejrzewał że wszystko zostało w domu rodziców a tam przecież` nie miał zamiaru nigdy już po nic tam wracać... może jednak powinien coś jednak kupić
-Jesteśmy- zorientował się że stoją przed jakimiś drzwiami- Powodzenia- i zniknęła a on zapukał bardzo ostrożnie  i czekał aż Tom mu odpowie.
To jednak się nie działo i postanowił zaryzykować wchodząc.
Nie tego się spodziewał... w zasadzie to nie bardzo wiedział czego się spodziewać ale zobaczył ukochanego w nieciekawym stanie brudnego zarośniętego i śmierdzącego na kanapie
-Tom?- Odezwał się niepewnie na co ten poderwał się na równe nogi i wycelował w niego różdżkę
-To ty?- Zapytał ochrypłym głosem- Syri.... kochany mój- podszedł do niego ostrożnie
-Wiesz że to ja- uśmiechnął się do niego lekko
-Drżysz- Tom stał już kilka milimetrów od niego, patrzył mu w oczy i delikatnie położył rękę na ramieniu
-Zmarzłem... wszystko zostało w domu....- nic więcej nie powiedział bo usta miał już zajęte ustami mężczyzny który całował go tak namiętnie jak jeszcze nigdy. Podniósł go i przeniósł na kanapę i otulił kocem
-Już dobrze- Tom nie mógł oderwać od niego oczu- wszystko ci powiem... tylko daj mi chwilę... jak ja mogłem...
-Wykąpiemy się razem- Syriuszowi wrócił humor i wstał
-Z największą rozkoszą- Tom raz jeszcze go podniósł i przeniósł do łazienki. Chłopak miał racje nic nie zrobi im lepiej jak ciepła odprężająca, rozgrzewająca kąpiel. A po niej przyjdzie czas na wyjaśnienia. Mężczyzna zresztą nie był pewny czy uda mu się utrzymać ręce przy sobie to była jego najdłuższa przerwa od lat a jego ukochany był przecież nastolatkiem tak bardzo chętnym że aż trudno uwierzyć że do tej pory nie miał kogoś w szkole.

sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 23

Niedzielny wieczór przyszedł stanowczo za szybko zarówno dla Syriusza jak i dla Toma.
Żaden z nich nie wiedział kiedy będą mogli się jeszcze raz zobaczyć. A już za sobą tęsknili
-Kochany proszę cię nie płacz- Tomowi serce się krajało gdy widział łzy chłopca
-Nie chcę iść- Syriusz wczepił się w koszulę ukochanego i nie zamierzał puszczać
-Ja wiem- podniósł go na ręce i usiadł w fotelu- Ale obiecuję jak tylko będę mógł znów się zobaczymy i będę pisał codziennie... wiesz że musi tak być ale w święta...
-Do Świąt jeszcze daleko- Syriusz robił się teraz zły
-Kochany mi też jest ciężko- pocałował go w rękę- Nie chodzi tylko o to że w szkole nie jesteś bezpieczny ale też o to że nie będę miał cię obok, nie wiem czy będę w stanie zasnąć i  znów zrobi się tu tak ponuro
-Więc czemu?- Chłopak miał jeszcze nadzieje że przekona ukochanego by pozwolił mu zostać
-Bo jesteś moim światłem a jeśli Dumbledore zacznie domyślać się prawdy... nawet nie chcę o tym myśl
-Ale skąd on ma się dowiedzieć?- Młody Black nie dawał za wygraną i zaczął nawet nieznacznie kręcić tyłeczkiem by pobudzić mężczyznę
-Podejrzewam że mam szpiega- Tom pocałował go namiętnie ale za krótko- Skarbie proszę... te święta i wakacje i później tylko rok a gdy skończysz  nic nigdy nas nie rozdzieli przysięgam- jeszcze jeden pocałunek tym razem czulszy
-Na pewno?- Syriusz popatrzył mu w oczy
-Masz słowo Czarnego Pana- Tom uśmiechnął się do niego- Proszę cię uważaj i nie wychylaj się
-Nie będę- położył mu głowę na piersi- I nie martw się nikt nie jest tam tak przystojny jak ty- uśmiechnął się do niego niewinnie
-Ani się waż- zamknął go w żelaznym uścisku- Wiesz, że będę wiedział gdy ktoś na ciebie spojrzy... gdy ktoś cię dotknie pilnuj się kochany... tobie ufam ale tym wszystkim- podniósł twarz Syriusza do swojej- obiecaj że nie pozwolisz się dotknąć
-Obiecuje- pocałował go przelotnie- Tylko będę tęsknił tyle miesięcy sam....
-Znajdę na to sposób- wiedział o czym mówi Syriusz, jemu też będzie to doskwierać a nie zamierz zdradzać- Kochany już czas- ale nawet nie myślał go puszczać
-Tom... ale nie zapomnisz o mnie?- Chłopak brzmiał teraz jak małe dziecko ale obaj wiedzieli skąd mu się to wzięło
-Nigdy. Wiesz przecież że kocham cie nad życie- i musiał jednak z ciężkim sercem wypuścić ukochanego z objęć
-Ja ciebie też- Syriusz wstał ale za chwilę znów usiadł i wbił się w usta mężczyzny zachłannie i niemal z desperacją. Niestety gdy zaczęło robić się bardzo przyjemnie musieli się od siebie oderwać i w końcu Syriusz płacząc wszedł do kominka i zniknął, Wiedząc że jeśli nie ruszy teraz to nie pójdzie już nigdy.
Tom musiał przytrzymać się poręczy krzesła żeby nie złapać chłopca i nie zamknąć go na zawsze z tym domu u swojego boku. Teraz jednak trzeba się  rozstać na jakiś mimo że tak bardzo boli. Bezpieczeństwo przede wszystkim.

Po drugiej stronie czekali na niego brat, jego chłopak i najlepszy przyjaciel. Reg gdy tylko zobaczył w jakim jest stanie podszedł do niego i przytulił
-Syri będzie dobrze- próbował go pocieszyć- Przecież będziecie się widzieć
-Tak wiem- pokiwał smutno głową- Ale chciałam zostać tak bardzo
-Kupiłem coś- wtrącił Remus i podał mu zawiniątko- Wyślij mu to
-Co to?- Zainteresował się Severus
-Lusterka dwu-kontaktowe- wyjaśnił- Chodźmy już, niedługo kolacja
-Nie jestem głodny- Syriusz jedyne czego chciał to położyć się do łóżka i zasnąć aż do świąt
-Tom prosił mnie żebym o ciebie zadbał- Reg wziął go za rękę
-Hej to ja jest starszy!- Uśmiechnął się w końcu Syriusz
-Ale to ty masz depresje- pociągnął go za rękę w stronę zamku.
Regulus miał rcję, Syriusz bardzo cierpiał mimo że wiedział że tak trzeba. Na jakiś czas. No i przecież musi chodzić do szkoły nawet za tym tęsknił. Zwłaszcza za bratem. No i przecież musi zapanować na Jamesem. Z tego co mówili było coraz gorzej.

-Syri!- Potter zamknął go w przyjacielskim uścisku
-Cześć stary- przykleił na usta uśmiech prawie szczery czego tamten nie zauważył
-Wszystko u ciebie dobrze?- Usiedli razem na ławie
-Lepiej- przyznał- Muszę coś wysłać weźmiesz mi kolacje?
-Nie ma sprawy- i już zabrał się za swoje sprawy i gdyby nie to że Remus pokiwał mu głową musiałby zostać i zjeść.

                                              
                                                                   Tom
   Już bardzo tęsknie. Ale masz rację święta niedługo a to jest lusterko... zresztą wiesz co z nim robić.

                                                                              Kocham  Syriusz

Notka była może krótka ale postanowił być bardziej dojrzały, no przynajmniej przez jakiś czas. Miał też nadzieje że Tom dostanie prezent jeszcze tego wieczoru i porozmawiają przed snem.

Niestety gdy Syriusz przyłożył głowę do poduszki od razu usnął. Był zmęczony i smutny a musiał się jeszcze naładować na nie wiadomo ile czasu bez ukochanego.
Tom jednak dostał lusterko ale gdy zobaczył że ukochany śpi postanowił po prostu patrzeć na niego dopóki nie opadną mu powieki.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozdział 22

Ten pierwszy wieczór gdy jego przyjaciele mieli spędzić w twierdzy nadszedł bardzo szybko.
Syriusz wciąż jeszcze oprowadzał jeszcze Remusa gdy zostali wezwani na kolację.

-Kochanie gdzie się podziewałeś?- Zapytał Tom gdy tylko weszli do jadalni
-Oprowadzałem Remiego- uśmiechnął się do mężczyzny
-Siadajcie już- powiedział Reg zniecierpliwiony był głodny jak wilk a czekali tylko na nich, Severus uśmiechną się bezczelnie do Syriusza. Owszem mógł się pogodzić z tym że są ze sobą ale wizja jego młodszego brata w łóżku ze Snapem to nie było coś co chciałby kiedykolwiek w życiu oglądać.
-Skarbie wszystko dobrze?- Tom objął go  i zaprowadził do stołu
-Tak- potrząsnął głową by ta straszna wizja się ulotniła i wziął ukochanego za rękę
-Tom, możemy jutro polatać?- Zapytał Reg
-Jeśli chcecie- uśmiechnął się do niego, mimo okropnego dzieciństwa był bardzo radosnym młodzieńcem i szybko zyskał jego sympatię
-Ja to może jeśli wolno odwiedził bibliotekę- odezwał się Remus nie patrząc na ich gospodarza
-Remi daj spokój oczywiście że możesz- Syriusz popatrzył na niego trochę dziwnie i Tom zaczął się martwić , jak z jego bratem poszło zaskakująco łatwo tak młody wilkołak wciąż może zranić jego ukochanego a tego chciał za wszelką cenę uniknąć- Chłopaki a jak tam w szkole?- Syri zmienił temat, chociaż i ten nie był do końca bezpieczny
-Nic ciekawego Dumbledore nawet pytał czy i ja chcę wrócić do domu z powodu tej sytuacji- uśmiechnął się Reg
-A więc zaczął nas bardziej obserwować- Syriusz zwiesił głowę to nic dobrego
-Nie koniecznie- odezwał się Severus- Jego jest łatwo zmylić to raz, a dwa nie ma podstaw do niczego a przecież nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć ujął dłoń ukochanego, on już nie mieli powodów do zmartwień
-Syri, a ty wracasz? Reg nie chciał już dłużej być bez brata ale by go zrozumiał
-Tak i to po weekendzie- starał się nie zobaczyć zawiedzionego wzroku ukochanego, Tom był pewny że ten zostanie już  z nim z dala od niebezpieczeństw
-Super może zapanujesz nad Jamesem- wyrwało się Regowi niespodziewanie
-A co się dzieje?- Syriusz przeszedł wzrokiem z brata na najlepszego przyjaciela ale obaj milczeli jak zaklęci- Severusie?- To była jego jedyna nadzieja
-Wiesz jak Potter lubi nadużywać władzy. Więc odkąd zniknąłeś nie słucha już nawet Lupina. Teraz wziął się za gnębienie pierwszaków i to nie tylko z mojego domu. Sam byłem światkiem jak rzuca dość paskudne zaklęcie na małego Gryfona tylko dlatego że ten go potrącił- odpowiedział ignorując ostrzegawcze spojrzenie kochanka
-A był taki sympatyczny- Syriusz doskonale pamiętał co się stało że przyjaciel tak bardzo się zmienił, chociaż uważał że to nie jest powód do tego by był aż tak okrutny i ta ślepa wiara w dyrektora to było niemal przerażające- Remi nic z tym nie zrobiłeś?- Spojrzał z niedowierzaniem na przyjaciela
-Syri on zagroził że mnie zdemaskuje- zwiesił głowę wilkołak
-Remi przepraszam- rzucił się przyjacielowi na szyję- w tym wszystkim prawie zapomniałem
-Nic nie szkodzi, rozumiem- uśmiechnął się, stary dobry Syriusz najpierw robi a później myśli. Był jego przeciwieństwem i może dlatego tak dobrze się dogadywali
-Kochanie- przerwał im trochę zazdrosny Tom- robi się późno a ty miałeś ciężki dzień
-A tak masz rację- i wrócił na swoje miejsce przelotnie przytulając też mężczyznę.
Reszta kolacji upłynęła już w trochę lepszej atmosferze zwłaszcza że pojawiło się wino a jak się okazało żaden Black nie był w stanie pić tego trunku, żeby się nie spić i to do bólu.

-Tom- mężczyzna niósł ukochanego do sypialni
-Tak kochanie?- Zapytał cicho
-Czemu tu nie ma muzyki ja chcę muzykę- zajęczał jak małe dziecko
-Ci.. Skarbie za chwilę będziemy w sypialni
-Ale...- zaczął i został rozproszony przez idącą po korytarzu zbroję- Dzień dobry panu!- Przywitał się z uśmiechem, ale gdy ta ominęła ich bez słowa ukrył twarz w koszuli ukochanego i zachlipał cicho- On mnie nie lubi
-Lubi cię kochany tylko się spieszył- zapewnił Tom otwierając z ulgą drzwi sypialni
-Tom- duże błękitne oczy popatrzyły na niego prosząco- a możemy iść polatać?
-Syri proszę jest późno a ty jesteś pijany- nie miał cierpliwości mimo że ten wyglądał prze zabawnie w potarganym ubraniu z rozwianymi włosami i tą miną niewiniątka
-Chcę polatać i koniec- tupnął nogą i próbując ściągnąć koszulę
-Pomóc?- Zapytał mając nadzieję że ukochany nie wróci do tematu
-Ale będę latał- upewnił się jeszcze nim stanął spokojnie
-Tak będziesz- westchnął i pozbawił go ubrania
-A teraz ty- powiedział chłopak poważnie i zadziwiająco sprawnie dobrał się do jego rozporka
-Co ty knujesz?-Roześmiał się gdy ten popchnął go na łóżko
-Będę latał- stwierdził i bez ostrzeżenia wziął na wpół stojący członek mężczyzny do buzi. Tom nabrał głośno powietrze ciągle starając się nadążyć za logiką myślenia ukochanego, ale sprawny języczek i szybkie ręce mu to uniemożliwiały.
-Tom- usłyszał cichy szept i otworzył oczy, był rak pochłonięty doznaniem że zdziwił się gdy zobaczył twarz ukochanego przy swojej- Mogę polatać?
-Kochanie- pogłaskał go po twarzy
-Mogę- ścisnął ręką jego nabrzmiały członek
-Tak- szepnął i otworzył szeroko oczy bo Syriusz wdrapał się na niego i bardzo powoli wsuwał się na jego twardą erekcję- Kochanie powoli zrobisz sobie krzywdę- szepnął patrząc na niego zafascynowany. Teraz był piękny. Błogi uśmiech i przymknięte oczy zaróżowiona skóra. Chłopak pokręcił tylko przecząco głową i przyspieszył tępo dodatkowo chwytając swój członek, był blisko.
Tom ocknął się gdy usłyszał przeciągły jęk i on w końcu postanowił coś zrobić. Pchnął biodra mocno w górę i Syriusz doszedł, ale mężczyzna na tym nie poprzestał. Złapał go za biodra by trzymać w tej samej pozycji i kilka razy mocno się w nim poruszy. Jego kochanek jęczał i krzyczał z przyjemności ale wiedział że dwa razy to za dużo, puścił go by ten opadł na jego pierś i jeszcze kilka razy szybko się w nim poruszył dochodząc przygryzł ucho ukochanego.
Syriusz podniósł głowę już prawie spał i tylko uchylił jedną powiekę
-Widzisz mówiłem że będę latać- powiedział z uśmiechem i usnął wtulony w pierś kochanka.
Tom roześmiał się cicho i on też zapadł w objęcia morfeusza.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozdział 21

Syriusz wiedział, że brat w końcu o to zapyta,
Nie`spodziewał się jednak, że zrobi to tak szybko. Popatrzył ze strachem na ukochanego, ale ten nic nie powiedział dając mu całkowitą swobodę, ale też nie odchodząc. Chciał być przy nim, a Syriusz potrzebował go bardziej niż przed kilkoma minutami, gdy wyznawał im prawdę
-Reg co wiesz?- Zapytał w końcu nie patrząc na brata
-Tylko tyle że Sev wysłał komuś stąd list, a wcześniej rozmawiał z tobą- powiedział wpatrując się w Voldemorta. Nie tak go sobie wyobrażał. Mężczyzna siedział obok jego brata i trzymał go za rękę cicho oferując wsparcie.
-Tak, gdy Severus powiedział mi co zrobił ojciec byłem wściekły i ... ja chciałem ich zabić- przytulił się do ukochanego- zmieniłem się w Łapę i...
-Zabiłeś ich?- Zapytał cicho Regulus, a gdy brat przecząco pokręcił głową wypuścił z ulgą powietrze i uspokoił się trochę. Nie chciałby, żeby brat został mordercą, nawet jeśli rodzicom się należało
-Ale chciałem, tylko Lucjusz i Rudolf mnie powstrzymali. Cudem- przyznał- Obudziłem się tu, i przez parę sekund byłem przekonany że mi się udało...
-Ale Syriusz nie ma tego w sobie- przejął opowieść Tom łagodnie się uśmiechając, bracia byli bardzo do siebie podobni, może nie na pierwszy rzut oka ale przy bliższym poznaniu. Na przykład siedzieli teraz w tej samej pozycji, obaj mieli pochylone ramiona ale głowy trzymali wysoko, ręce złączone na kolanach i wzrok utkwiony w ścianie. Ten sam pusto- smutny wyraz twarzy i zaciśnięte usta- Gdy Lucjusz go tu przyniósł był nieprzytomny, tak jak i wasi rodzice. Ich kazałem umieścić w celi, a ja zająłem się twoim bratem- na te słowa obaj chłopcy spłonęli rumieńcem, co wywołało jeszcze szerszy uśmiech na ustach Toma- Tylko że w ich sprawie trzeba było coś postanowić. Nie mogłem pozwolić, żeby dalej się nad wami znęcali, nikt na to nie zasługuje a już najmniej dzieci- Reg nadął policzki
-Nie jestem dzieckiem- przerwał mu szybko i założył ręce na piersi
-Nie- zgodził się rozbawiony- Ale byłeś. W każdym razie podjąłem decyzje, wiem że gdyby ktoś to zgłosił po pierwsze gdyby nawet coś zrobili mogli by was rozdzielić , a to nie jest do przyjęcia. A istnieje szansa że pieniądze i kontakty waszego ojca dały by im bezkarność. Na to nie mogłem pozwolić. Dlatego...
-Nie żyją- zrozumiał, ale w jego oczach nie pojawiły się łzy, było może trochę ulgi ale to wszystko
-Tak- przyznał- nie ja jednak wykonałem wyrok
-Najważniejsze, że już ich nie ma- odezwał się Syriusz i po raz pierwszy popatrzył w oczy brata. Przez chwilę w pokoju panowała absolutna cisza. Tom zaczął się już niepokoić bo to przecież może się potoczyć w tylu różnych kierunkach. I tylko jeden był  tym  który oszczędził by cierpienia jago ukochanemu.
Nagle obaj chłopcy równocześnie zerwali się z miejsc i padli sobie w ramiona. Na przemian płakali i śmiali się.

Regulus dogonił Toma, który postanowił dać im trochę prywatności i wyszedł gdy Syriusz zapytał w końcu co dalej zrobią z domem i fortuną. To będzie dość długa rozmowa, bo i do zrobienia było dość dużo
-Dziękuję ci- przytulił się do zszokowanego mężczyzny- Syri już pomału tego nie wytrzymywał, bałem się o niego
-Wiesz że go kocham- on tylko poklepał go po ramieniu- i gdybym mógł zrobić to wcześniej zrobiłbym
-Wiem, i za to ci dziękuję. On zawsze opiekował się mną a nim nigdy nikt teraz ma ciebie
-Ty również- zapewnił go
-Ja mam Seva i teraz muszę do niego iść... Jeśli chcesz możemy ci służyć- przypomniał sobie
-Porozmawiamy jak skończysz szkołę- uśmiechnął się do niego i patrzył jak biegnie do swojej sypialni.

Remus długo siedział na łóżku w kompletnym bezruchu i myślał nad tym wszystkim czego się dowiedział. I był rozdarty. Z jednej strony jego przyjaciel nigdy nie wyglądał na bardziej szczęśliwego, ale pakował się w duże kłopoty, które może nawet przypłacić życiem. A tego nie chciał. No i była jeszcze jego własna niechęć. Zawsze wydawało mu się że w tej bezsensownej walce był bezstronny ciągle tak myślał. Co nie oznaczało że  pochwalał to co robi James a teraz jeszcze Syriusz.
Od samego Voldemorta nie wyczuł w prawdzie takiego zagrożenia jak od Dumbledora co nie znaczyło że go nie było.
Westchnął w końcu i wstał. Już miał wyjść gdy usłyszał ciche pukanie
-Proszę
-Remi mogę wejść?- Zapyta Syriusz uchylając drzwi
-Oczywiście- uśmiechnął się do niego
-Wiem że...- zaczął rozglądając się po sypialni, walizka wciąż była nie rozpakowana i to bardzo go zasmuciło
-Syri nie- przerwał mu- wciąż jesteś moim najlepszym przyjacielem, ale nie próbuj mnie przekonać. Jeśli kiedyś stwierdzę że dobrze postąpiłeś to sam ci to powiem. Na razie nie będę o tym rozmawiał
-Zgoda- spuścił głowę- A może chociaż obejrzysz dom?- Nie miał zamiaru go tracić
-A z przyjemnością- uśmiechną się do niego szczerze, on też chciałby żeby ich przyjaźń przetrwała
-Więc chodźmy- na usta Syriusza wpełzł jego zwykły szelmowski uśmiech i w oczach zaświecił ten dobrze znany blask.
Powoli wszystko się ułoży, musiał w to wierzyć

środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 20

W jadalni wszystko było już przygotowane, ale Syriusza to nie cieszyło.
Mimo, że skrzaty przygotowały jego ulubione potrawy, to on nie tknął niczego. Pił tylko powoli sok dyniowy i patrzył na brata i przyjaciela starając się przewidzieć ich reakcje.
Bał się, że nie zrozumieją, podejrzewał że Reg nie znał całej prawdy o Severusie a w tym przypadku ten będzie  musiał mu powiedzieć i to może załamać jego brata.
A Remus on przecież nienawidził Voldemorta i jego sprzymierzeńców od dziecka, bo to jeden z nich zmienił go w wilkołaka i skazał na samotność.
-Syri- z zamyślenia wyrwał go głos brata
-Tak?- Odwrócił głowę w jego stronę
-Co cię gryzie?- Zapytał z troską
- Nic braciszku- posłał mu jeden ze swoich beztroskich uśmiechów
-Nas nie oszukasz- wtrącił się Remus przyglądając mu się intensywnie. I tylko Severus zdawał się być nadal zajęty swoim talerzem i na szczęście powstrzymał się od sarkastycznych uwag
-No dobrze- westchnął- Ale proszę wysłuchajcie mnie do końca- wszyscy troje pokiwali głowami a Syriusz wziął jeszcze kilka głębokich wdechów i zaczął- Reg, poznałeś już Toma. I ja go bardzo kocham- uśmiechnął się nieznacznie- i on mnie też. Tylko, że... on nie jest do końca tym za kogo się podaje- powiedział w końcu i spojrzał na pozostałych jego brat miał zmartwioną minę a przyjaciel rozglądał się po pomieszczeniu szukając wskazówki
-Więc kto to jest tak na prawdę?- Zapytał uprzejmie, nawet za uprzejmie Severus. Był szczerze ciekawy co z tego wyniknie
-No więc... Tom Riddle to tak na prawdę Voldemort- przyznał na jednym wdechu i teraz w tej ciszy bał się odetchnąć 
-Ty chyba zwariowałeś!- Pierwszy otrząsnął się z szoku Remus i nie był zadowolony
-Remi... proszę to nie tak- wstał by podejść do przyjaciela
-Nie Syriuszu, wiesz przecież co  o tym myślę- odsunął się od niego- Nigdy nie przyszło mi na myśl że ty możesz zrobić coś tak głupiego
-Remi..- szepnął i zaczął płakać tak po prostu się rozkleił i nie mógł przestać. Regulus przez chwilę przyglądał się tej scenie by podjąć decyzję. Podszedł do starszego brata i objął go czule.  Byli rodziną na dobre i złe a z listów które wysyłał mu Syriusz wynikało że jest tu szczęśliwy. No i mu ufał
-Syri ja cię nie zostawię- wyszeptał i popatrzył wściekle na przyjaciela ten jakby się zarumienił i spuścił wzrok ale nie powiedział nic
-Jesteś pewny?- Zapytał ocierając łzy
-Oczywiście, przecież jesteś moim bratem a on nie może być taki zły skoro sprawia że jesteś szczęśliwy- uśmiechnął się do niego
-Dziękuję ci- przytulił go do siebie na krótką chwilę- Remi?- Zwrócił się do miał nadzieje jeszcze przyjaciela
-Muszę.... Daj mi czas na przemyślenie tego i na pewno cię nie wydam- posłał mu lekki troszkę przepraszający uśmiech
-Więc zostaniesz?- Zapytał z nadzieją
-Tak Syri ale tylko do jutra- odetchnął  z ulgą gdy to usłyszał, przeżył chwilę grozy ale być może wszystko powoli się ułoży
-A więc pokaże wam pokoje. Narcyza je przygotowała- zwrócił się do brata
-Więc to prawda że ona i ten Lucjusz.  Tak własnie myślałem że to on- zamyślił się- Kto jeszcze?
-Bella i Rudolf no i jego młodszy brat pamiętasz go ze szkoły prawda?
-Ledwo ,ale coś kojarzę- szli teraz wspaniałym korytarzem. Ogólnie cały budynek był imponujący mimo że dość mroczny.
-Remi to twoja sypialnia- wskazał w końcu drzwi na lewo- A to wasza- drzwi na przeciwko- tam na końcu korytarza jest sypialnia Toma
-A ty gdzie śpisz?- Wtrącił z kpiącym uśmiechem Severus
-Snape- warknął- Oczywiście że tam, ale Tom nie powiedział że jest też moja zawsze tylko że jego- wyjaśnił
-Skoro tak- Ślizgon wzruszył ramionami
-Czujcie się jak u siebie- uśmiechnął się do nich i gdy wszyscy troje zniknęli w swoich pokojach wrócił do sypialni.

-Wszystko dobrze kochany?- Zapytał Tom gdy tylko wszedł do środka
-Tak chyba tak- odpowiedział kładąc się do łóżka
-Skarbie- Tom podszedł do niego- Wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko- pocałował go w kark i objął od tyłu
-To nie tak...- odwrócił się twarzą do mężczyzny- Bałem się że tego nie zrozumieją. Remi.. on zareagował źle, ale obiecał wszystko przemyśleć
-Kochanie- zaczął całować go po twarzy- zobaczysz wszystko będzie dobrze- pogłaskał go po policzku- nie pozwolę cię skrzywdzić
-Wiem- tym razem to on złączył ich usta w namiętnym pocałunku wsuwając język do wnętrza ciepłych ust ukochanego. Tom odjął go mocniej i przejął kontrolę nad sytuacją. Ale tylko na kilka chwil bo ktoś zapukał do drzwi- Kocham cię- szepnął Syriusz i wstał by wpuścić intruza do środka
-Ja też cię kocham- odpowiedział siadając i poprawiając szatę.

Na progu stał Regulus miał dość dziwną minę
-Muszę wiedzieć co z rodzicami- powiedział ominął brata i zasiadł w fotelu na przeciw Voldemorta