Gdy znów zostali sami nastała cisza.
-Co teraz?- Zapytał w końcu Syriusz trochę zdenerwowany
-Myślę, że powinienem na jakiś czas zabrać Severusa i Regulusa ze szkoły...
-Nie Tom, mówię o więźniach- nie potrafił myśleć o nich inaczej. Już nie
-Kochany, nie mogę ich puścić- przytulił go do siebie- Rozumiesz to prawda?
-Nie chcę byś ty ich zabił- uniósł głowę i popatrzył mu w oczy- Nie ty- dokończył szeptam
-Dobrze kochany, ktoś inny to zrobi- pocałował go, wszystko układało się zaskakująco dobrze- A co z twoim bratem?
-W sobotę jest wyjście do wioski, ale chcę tu jeszcze kogoś
-Dla ciebie wszystko- musnął wargami jego ucho
-Remus Lupin- wyszeptał już prawie nie myśląc, ta pieszczota zaskakująco szybko go rozpalała. No i tego właśnie potrzebował.
Tom nie powiedział już nic tylko bardzo powoli zaczął ściągać mu koszulę i całować każdy skrawek odsłanianej skóry. Syriusz robił to samo. Dotykał gładkiej zimnej skóry kochanka swoimi gorącymi dłońmi ciesząc się każdym westchnieniem rozkoszy z ust starszego mężczyzny
-Wanna?- Syriusz zorientował się po jakimś czasie że jest nagi. Tym czasem Tom stał uśmiechnięty przed nim tylko bez koszuli
-Mam lepszy pomysł-podniósł go i zaniósł do łazienki. Nie przestając całować.
Syriusz tylko kątem oka i świadomości zauważył że wystrój całkiem się zmienił.
Postawił go na podłodze w ogromnej kabinie prysznicowej. Na jego plecy zaczęła lać się ciepła woda powodując drżenie. Tom objął go od tyłu i całował szyję, ramiona, plecy
-Pochyl się kochany- podniecony szept kochanka i jego dłoń na pęczniejącej męskości to było niemal wszystko by doszedł. Ale spełnił prośbę. Usta Tom bardzo wolno przesuwały się w dół jego pleców. Czuł też język na kręgosłupie. Ale silne dłonie na biodrach trzymały go na miejscu.
-Tom!- Krzyknął zaskoczony gdy poczuł język kochanka tuż przy swojej dziurce
-Cii... Prostu się odpręż- szybki całus w lewe biodro i wrócił do lizania. Rozchylił pośladki by mieć lepszy dostęp- Dotykaj się- i bardzo powoli wprowadzał język w ciasny kanalik.
Ręka Syriusza powędrowała do jego nabrzmiałego członek i powoli zaczął nią` poruszać w górę i w dół. Co jakiś czas pojękując z rozkoszy. Tom tym czasem do języka` ostrożnie dołączył jeden palec rozciągając ukochanego.
Już wiedział, że on zawsze nie ważne ile razy będą się kochać będzie ciasny a nie chciał go skrzywdzić.
-Tom proszę- przerywany szept i jeszcze bardziej nabił się na jego palce
-Cierpliwości kochany- sam był twardy i aż go bolało. Ale ta słodka tortura bardzo mu się podobała. Dołożył trzeci palec i sięgnął do swojej męskości.
-Błagam kochaj się ze mną- tym razem głos ukochanego był niemal płaczem. To wcale nie spodobało się Tomowi wstał więc i obejmując go mocno wszedł w niego jednym pchnięciem
-Bogowie!- Krzyknął być może trochę z bólu ale poruszył tyłeczkiem by przyzwyczaić się do uczucia rozciągnięcia i przekręcił głowę by pocałować ukochanego
-Tak dobrze kochany?- Tom uśmiechał się do niego złośliwie ale i z miłością
-Bosko- szepnął i pokręcił biodrami. Tom jednak złapał je silnie i przytrzymał a sam najpierw powoli by po chwili coraz szybciej wychodzić i wchodzić w ukochane ciało.
Obu nie trzeba było długo Syriusz doszedł pierwszy z głośnym krzykiem. Tom podążył za nim sekundy później opadając na podłogę pociągając kochanka za sobą
-To było wspaniałe- uśmiechnął się do niego chłopak i zamknął oczy
-Ty byłeś- ucałował go w czoło bardzo powoli wstał na chwiejnych nogach- Kochany musimy się zbierać
-A czy twoi słudzy nie mogą poczekać?- Ujął oferowaną \dłoń i również wstał
-Niestety nie- pocałował go i postawił pod strumieniem ciepłej wody sam używając drugiego
-Hej to kim ja teraz jestem?- Zapytał nagle już troszkę otrzeźwiony dzięki prysznicowi
-Co masz na myśli?- Tom nie bardzo zrozumiał. On już skończył i teraz zaczął się wycierać
-No bo ty jesteś Czarnym Panem- on również wziął ręcznik- a ja jestem z tobą
-Ty jesteś ich moją Czarną Księżniczką- mężczyzna roześmiał się na widok miny ukochanego. Bo Syriusz wcale nie był zadowolony i patrzył na niego z mieszaniną mordu i żalu w oczach- No już skarbie- objął go - Ty jesteś mój i muszą cię szanować- pocałował go
-No niech będzie- zgodził się udobruchany całusem
-Chodź mam coś dla ciebie- wyprowadził go do sypialni. Na łóżku leżało czarne eleganckie ubranie. Skórzane spodnie i jedwabna koszula oraz dobre glany
-Dziękuję ci- objął go i pocałował
-To drobiazg- on już był ubrany- Załóż to na siebie i zejdź na dół pierwsze drzwi po lewej i nic się nie martw tu nic ci nie grozi- z ostatnim pocałunkiem opuścił sypialnie, zostawiając ukochanego z uśmiechem na twarzy po raz pierwszy w pełni szczęśliwego.
piątek, 29 czerwca 2012
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Rozdział 14
W pierwszej chwili Syriusz nie pamiętał niczego co stało się kilka godzin temu.
W miarę jednak jak budził się bardziej zaczął sobie przypominać. Zdąrzył ochłonąć i zdał sobie sprawy z konsekerncji.
I tu właśnie coś się nie zgadzało, bo powinien być albo na zimnej podłodze, albo gdzieś w lesie. A tym czasem jest w jakimś pokoju.
Usiadł na łóżku i rozejrzał się. Miękki zielony dywan i ciemne brązaow meble, kominek, duże teraz zasłonięte okno.
Nie znał nic takiego i to napawało go lękiem.
Po chwili usłyszał otwieranie się drzwi po jego lewej stronie, szybko odwrócił głowę w tamtą stronę i ze sdumienia aż wytrzeszczył oczy
-Odpoczołeś kochany?- Zapytał Tom podchodząc bliżej
-Jak ja się tu znalazłem?- Udało mu się odzyskać głos
-Wszystko w swoim czasie- mężczyzna usiadł obok i pocalował go w czoło- Czy coś jeszcze cię boli?
-Nie- odpowiedział powoli przyglądając się ukochanemu- Czemu jesteś smutny?- Zobaczył bowiem, że w jego oczach nie ma tej iskierki która zawsze gdy byli razem zdawała się rozjaśniać twarz Toma. Ten jednak mu nie odpowiedział, tylko pogłaskał go i wstał
-Przyślę tu elfa z jedzeniem musisz nabrać siły- tym razem już na niego nie patrzył
-Tom- Syriusz teraz zaczął robić się zły, ale i smutny coś było nie tak a ukochany robi z tego tajemnice- Czy zrobiłem coś złego?- Teraz się załamał, nie tylko przez tą sytuacje ale i wcześniejsze wydarzenia dały mu mocno w kość
-Och kochany- Tom znalazł się obok i wziął go w ramiona- nie płacz. To nie twoja wina. Nic nie zrobiłeś- otarł mu łzy z policzków
-To dlaczego....
-Zjedz, najpierw, po obiedzie odpowiem na każde twoje pytanie- pstryknął palcami i na biurku pojawiła się gorąca zupa
-Dobrze- zgodził się, bo dopiero teraz poczuł że jest bardzo głodny. Tom wziął talerz i powoli zaczął go karmić, nienaturalnie powoli.
Ale nie mógł dłużej odwlekać tej chwili, po 10 minuach nie mial już innych wymówek.
-Kochany mój a teraz proszę nie przerywaj mi tylko wysłuchaj do końca- Syriusz kiwnał głową i wziął mężczyznę za rękę- Znalazłeś się tu bo wysłałem za tobą moich przyjaciół. A o twoich planach wiedziałem od twojej kuzynki Belli... Napisał do niej Severus Snape, chyba się martwił. A Bellę znam już jakiś czas, tak jak i Narcyzę, swoją drogą potrafi być straszna- chłopak uśmiechnął się lekko, każdy zawsze obawiał się Belli miała w sobie coś co niepokoiło, ale gdy Narcyza popatrzyła na ciebie tymi zimnymi błękitnymi oczami to chciałeś zapaść si pod ziemię- A znam je obie ponieważ pracują dla mnie... Wielu z twoich znajomych czy nauczycieli mnie zna. Ale nie wiedzą jak się nazywam albo kim na prawdę jestem. Albus Dumbledore sieje panikę obwiniając niejakiego Lorda Voldemorta o zniszczenia i mordy....Kochany, Tom Marvolo Riddle taki nie jest. On chce czegoś ale nie tym kosztem...A to co o mnie mówią....
-Voldemort- Wyszeptał Syriusz niemal bez tchu
-Nie...
-Teraz ja mówię- przerwał mu twardo- Jestem zły, że mi nie powiedzaiłeś. Myślałem że wiesz jak bardzo cię kocham, widać nie. To jest szko, ale nigdy nic złego mi nie zrobiłeś, ufam ci i powieżyłbym ci życie jeśli tego chcesz. Mimo to ty też musisz mi ufać- Wstał powoli i klęknął przed zaskoczonym mężczyzną- Jestem twój i bedę zawsze. To kim jesteś i co o tobie mówią niczego nie zmienia- zakończył całując dłoń i szatę Toma
-Tak się bałem- podniósł go i posadził na kolanach
-Czego?- Zapytał zdziwiony
-Ze..przecież jesteś blisko z Albusem...
-Nie, już nie. On nigdy nam nie pomógł- spuścił wzrok- Kto był w domu? Co się stało?
-Lucjusz i Rudolf. Twoi rodzice są w lochach, żyją
-Zrobiłem coś
-Zaatakowałeś ojca, ale...
-Nie chcę wiedzieć. Zrób z nimi co chcesz. Nie chcę żeby Regulus cierpiał
-Obaj nie będziecie- pocałował go namiętnie. Ale pieszczotę przerwało pukanie do drzwi
-Tom?- Po drugiej stronir odezwał się męski głos. mężczyzna popatrzył na chłopca a ten skinął głową
-Wejdź Lucjuszu- w progu stanął młody białowłosy mężczyzna i uśmiechał się przyjaźnie
-Widzę, że już w porządku- podszeł do mężczyzn i wyciągnął rękę do modszego
-Miło mi cię poznać- Syriusz ujął jego dłoń i potrząsną - i dziękuję za to...
-Drobiazg- spjrzał na Toma, który wyraźnie się niecierpliwił- Wszyscy chcą wiedzieć co dalej- dodał
-Zejdziemy za godzinę, zostawcie więźniów sam się nimi zajmę- powiedział i dał przyjacielowi znak by wyszedł co ten uczynił z uśmiechem na twarzy, zostawiając kochanków samych sobie
W miarę jednak jak budził się bardziej zaczął sobie przypominać. Zdąrzył ochłonąć i zdał sobie sprawy z konsekerncji.
I tu właśnie coś się nie zgadzało, bo powinien być albo na zimnej podłodze, albo gdzieś w lesie. A tym czasem jest w jakimś pokoju.
Usiadł na łóżku i rozejrzał się. Miękki zielony dywan i ciemne brązaow meble, kominek, duże teraz zasłonięte okno.
Nie znał nic takiego i to napawało go lękiem.
Po chwili usłyszał otwieranie się drzwi po jego lewej stronie, szybko odwrócił głowę w tamtą stronę i ze sdumienia aż wytrzeszczył oczy
-Odpoczołeś kochany?- Zapytał Tom podchodząc bliżej
-Jak ja się tu znalazłem?- Udało mu się odzyskać głos
-Wszystko w swoim czasie- mężczyzna usiadł obok i pocalował go w czoło- Czy coś jeszcze cię boli?
-Nie- odpowiedział powoli przyglądając się ukochanemu- Czemu jesteś smutny?- Zobaczył bowiem, że w jego oczach nie ma tej iskierki która zawsze gdy byli razem zdawała się rozjaśniać twarz Toma. Ten jednak mu nie odpowiedział, tylko pogłaskał go i wstał
-Przyślę tu elfa z jedzeniem musisz nabrać siły- tym razem już na niego nie patrzył
-Tom- Syriusz teraz zaczął robić się zły, ale i smutny coś było nie tak a ukochany robi z tego tajemnice- Czy zrobiłem coś złego?- Teraz się załamał, nie tylko przez tą sytuacje ale i wcześniejsze wydarzenia dały mu mocno w kość
-Och kochany- Tom znalazł się obok i wziął go w ramiona- nie płacz. To nie twoja wina. Nic nie zrobiłeś- otarł mu łzy z policzków
-To dlaczego....
-Zjedz, najpierw, po obiedzie odpowiem na każde twoje pytanie- pstryknął palcami i na biurku pojawiła się gorąca zupa
-Dobrze- zgodził się, bo dopiero teraz poczuł że jest bardzo głodny. Tom wziął talerz i powoli zaczął go karmić, nienaturalnie powoli.
Ale nie mógł dłużej odwlekać tej chwili, po 10 minuach nie mial już innych wymówek.
-Kochany mój a teraz proszę nie przerywaj mi tylko wysłuchaj do końca- Syriusz kiwnał głową i wziął mężczyznę za rękę- Znalazłeś się tu bo wysłałem za tobą moich przyjaciół. A o twoich planach wiedziałem od twojej kuzynki Belli... Napisał do niej Severus Snape, chyba się martwił. A Bellę znam już jakiś czas, tak jak i Narcyzę, swoją drogą potrafi być straszna- chłopak uśmiechnął się lekko, każdy zawsze obawiał się Belli miała w sobie coś co niepokoiło, ale gdy Narcyza popatrzyła na ciebie tymi zimnymi błękitnymi oczami to chciałeś zapaść si pod ziemię- A znam je obie ponieważ pracują dla mnie... Wielu z twoich znajomych czy nauczycieli mnie zna. Ale nie wiedzą jak się nazywam albo kim na prawdę jestem. Albus Dumbledore sieje panikę obwiniając niejakiego Lorda Voldemorta o zniszczenia i mordy....Kochany, Tom Marvolo Riddle taki nie jest. On chce czegoś ale nie tym kosztem...A to co o mnie mówią....
-Voldemort- Wyszeptał Syriusz niemal bez tchu
-Nie...
-Teraz ja mówię- przerwał mu twardo- Jestem zły, że mi nie powiedzaiłeś. Myślałem że wiesz jak bardzo cię kocham, widać nie. To jest szko, ale nigdy nic złego mi nie zrobiłeś, ufam ci i powieżyłbym ci życie jeśli tego chcesz. Mimo to ty też musisz mi ufać- Wstał powoli i klęknął przed zaskoczonym mężczyzną- Jestem twój i bedę zawsze. To kim jesteś i co o tobie mówią niczego nie zmienia- zakończył całując dłoń i szatę Toma
-Tak się bałem- podniósł go i posadził na kolanach
-Czego?- Zapytał zdziwiony
-Ze..przecież jesteś blisko z Albusem...
-Nie, już nie. On nigdy nam nie pomógł- spuścił wzrok- Kto był w domu? Co się stało?
-Lucjusz i Rudolf. Twoi rodzice są w lochach, żyją
-Zrobiłem coś
-Zaatakowałeś ojca, ale...
-Nie chcę wiedzieć. Zrób z nimi co chcesz. Nie chcę żeby Regulus cierpiał
-Obaj nie będziecie- pocałował go namiętnie. Ale pieszczotę przerwało pukanie do drzwi
-Tom?- Po drugiej stronir odezwał się męski głos. mężczyzna popatrzył na chłopca a ten skinął głową
-Wejdź Lucjuszu- w progu stanął młody białowłosy mężczyzna i uśmiechał się przyjaźnie
-Widzę, że już w porządku- podszeł do mężczyzn i wyciągnął rękę do modszego
-Miło mi cię poznać- Syriusz ujął jego dłoń i potrząsną - i dziękuję za to...
-Drobiazg- spjrzał na Toma, który wyraźnie się niecierpliwił- Wszyscy chcą wiedzieć co dalej- dodał
-Zejdziemy za godzinę, zostawcie więźniów sam się nimi zajmę- powiedział i dał przyjacielowi znak by wyszedł co ten uczynił z uśmiechem na twarzy, zostawiając kochanków samych sobie
wtorek, 12 czerwca 2012
Rozdział 13
Syriusz biegł przez korytarz potrącając tych niewielu uczniów którzy kręcili się po drodze, ale się nie zatrzymał.
Był tak wściekły, że gdyby się zatrzymał chociaż na chwilę, mógłby zaatakować niewinną osobę, a tego nie chciał. Nie będzie taki jak oni.
Dlatego biegł nie oglądając się za siebie i niemal nie widząc niczego przed sobą.
Wybiegł z zamku i dalej gnał przed siebie w stronę lasu, tam albo uda mu się uspokoić, albo jednak wykona to co zamierzał. W tej chwili było mu wszystko jedno.
Gdy tylko zniknął w gąszczu drzew przeniósł się do domu, był wdzięczny Remusowi że rok wcześniej zmusił wszystkich do nauki teleportacji, tak na wszelki wypadek mówił.
W mgnieniu oka znalazł się w domu i przybrał formę dużego czarnago psa, po czym ruszył pędem przez salon i obszerny hol do gabinetu ojca. Za kilka minut to wszystko w końcu się skończy i obaj nareszcie będą wolni.
Tom nie miał dobrego dnia. Od czasu rozstania z ukochanym był wręcz wściekły.
Na samego siebie i na swoich sprzymierzeńców, że ośmieli mu się przeszkodzić, gdy on tak dobrze się bawi. Stał teraz na przeciw tych durni i wysłuchiwał o ich nie kompetencji, gdy nagle drzwi otworzyły się z hukiem i do środka wbiegła z jakiegoś powodu spóźniona Bellatriks Lestrange, co było o tyle dziwne, że jej mąż już dawno tu był.
-Panie!- Krzyknęła zatrzymując się u jego stóp
-Co to ma znaczyć!- Warknął celując w nią różdżką
-Właśnie otrzymałam list od niejakiego Severusa Snapea...
-I?- Coraz bardziej tracił cierpliwość
-On wie że jestem spokrewniona z Blackiem...- odpowiedziała czując coraz większy strach, nigdy go takim nie widziała
-Daj mi go- rozkazał przeczuwając coś złego
Pani Lestrange
Chyba zrobiłem coś bardzo głupiego. Syriusz Black może być w dużym niebezpieczeństwie.
Jestem niemal pewien, że chce zemścić się na rodzicach.
Wiem, że nie jesteście ze sobą blisko, ale przez wzgląd na rodzinę, nie daj mu zrobić nic czego by żałował.
Severus Snape
- Lucjuszu, Rudolfie, udajcie się do domu Blacków- powiedział, nie patrząc na zebranych- Zabierzcie Syriusza i przyprowadzicie go tutaj. A tych których nazywa rodziców sprowadźcie do lochów
-Oczywiście- obaj skłonili się i zniknęli
-Tom?- Odezwała się cicho Narcyza
-Dzisiaj oboje zginą- ują ją za rękę jakby chciał dodać otuchy
-Dobrze- jej oczy na powrót stały się zimne i spojrzała na siostrę obie już wiedziały co się stanie i były zadowolone.
Syriusz wbiegł do gabinetu i przez chwilę obserwował pijanego ojca. Nawet nie było mu żal. Nie bał się kary, nawet więzienie będzie lepsze. No i Reg będzie już bezpieczny. Zrobi to dla niego.
Bardzo cicho podszedł do sofy i już miał zatopić zęby w jego szyi gdy usłyszał za sobą czyjeś głosy.
-Gdzie mamy go szukać?- Zapytał Rudolf
-Nie jestem pewien. Nigdy tu nie byłem- przyznał Lucjusz
-On na prawdę...?
-Tak- uśmiechnął się do przyjaciela- Poczekaj, widzisz?- Wskazał na dywan, na którym widać było świeże mokre ślady
-Myślisz, że to on?
-Warto sprawdzić- wyjął różdżkę i obaj ruszyli za odbitymi łapami.
-To tu!- Krzyknął Rudolf na widok ogromnego psa. Lucjusz w mgnieniu oka znalazł się obok
-Syriusz?- Zwrócił się do zwierzęcia, a to zawarczało w odpowiedzi.
Śpiący mężczyzna zaczął się przebudzać i nagle wszystko stało się bardzo szybko i jednocześnie. W korytarzu stanęła pani domu, miotająca w nich zaklęciami. Lucjusz szybko się z nią uporał, jednocześnie uskakując przed animagiem, który rzucił się na niego wściekle. Rudolf znalazł się na podłodze duszony przez pana Blacka. Ale gdy Syriusz zorientował się w sytuacji podniósł się i zaatakował ojca.
Polała się krew i dopiero gdy wycie kopanego psa i krzyki Blacka rozległy się w całym domu Lucjuszowi udało się opanować chaos.
Najpierw unieruchomił mężczyznę, następnie uspokoił zwierzę i z pomocą Rudolfa uśpił go najdelikatniej jak mógł nie używając drastycznych zaklęć. Dopiero gdy wszystko było gotowe i zabezpieczone udali się do Twierdzy.
-Co się tam stało?- Usłyszeli Rebastana
-Gdzie jest Syriusz?- Tom wszedł mu w słowo
-Wszystko wam powiem, ale najpierw załatwmy sprawę z nimi. A Syriusz jest tu- wskazał na psa.
Tom pstryknął palcami i więźniowie zniknęli. Podszedł do psa i przez chwilę przyglądał mu się w milczeniu, ukląkł przy nim i pogłaskal
-Kochany mój- wyszeptał i wyciągnął różdżkę by ściągnąć z niego zaklęcia. Chłopiec był nieprzytomny a jego twarz nosiła ślady bólu- Możecie odejść wezwę was- zwrócił się do pozostałych podnosząc się z ukochanym na rekach. Nikt mu się nie sprzeciwił i gdy zostali sami przeniósł go do sypialni.
Nie chciał go zostawiać, ani nawet budzić, bo po zbadaniu go okazało się że ma połamane żebra. Ktoś potraktował go okropnie i był niemal pewny, że część jego obrażeń jest z winy Lucjusza. Z nim również się policzy. Nikt i w żadnym wypadku nie miał prawa robić mu krzywdy.
Znalazł odpowiednie eliksiry w łazience i znów usiadł na łóżku, delikatnie głaskał go po twarzy i obserwował jak powoli odzyskuje przytomność
-Tom?- Odezwał się cicho patrząc na niego ze zdziwieniem
-Ci... Skarbie nie ruszaj się bardzo oberwałeś- już trzymał w ręce fiolkę
-Ale jak...?- Był coraz bardziej zdziwiony, bo skąd wiedział i jak się tu znalazł? I gdzie jest to tu?
-Wszystko ci wyjaśnię ale jeszcze nie teraz- pocałował go w czoło- Wypij teraz- nie czekając wlał mu do gardła eliksiry i patrzył jak znów zapada w sen. Tym razem leczniczy.
Gdy się obudzi będzie musiał mu wszystko powiedzieć i być może straci go na zawsze. Teraz pozostało mu tylko czekać cierpliwie na obrót wydarzeń.
#################################################################################
1 Znów zmieniał fabułę ale ta bardziej mi teraz odpowiada. Mam nadzieję że wam też.
2 Zapraszam dzisiaj na prologi nowych blogów i dajcie znać który kontynuować jako pierwszy
Był tak wściekły, że gdyby się zatrzymał chociaż na chwilę, mógłby zaatakować niewinną osobę, a tego nie chciał. Nie będzie taki jak oni.
Dlatego biegł nie oglądając się za siebie i niemal nie widząc niczego przed sobą.
Wybiegł z zamku i dalej gnał przed siebie w stronę lasu, tam albo uda mu się uspokoić, albo jednak wykona to co zamierzał. W tej chwili było mu wszystko jedno.
Gdy tylko zniknął w gąszczu drzew przeniósł się do domu, był wdzięczny Remusowi że rok wcześniej zmusił wszystkich do nauki teleportacji, tak na wszelki wypadek mówił.
W mgnieniu oka znalazł się w domu i przybrał formę dużego czarnago psa, po czym ruszył pędem przez salon i obszerny hol do gabinetu ojca. Za kilka minut to wszystko w końcu się skończy i obaj nareszcie będą wolni.
Tom nie miał dobrego dnia. Od czasu rozstania z ukochanym był wręcz wściekły.
Na samego siebie i na swoich sprzymierzeńców, że ośmieli mu się przeszkodzić, gdy on tak dobrze się bawi. Stał teraz na przeciw tych durni i wysłuchiwał o ich nie kompetencji, gdy nagle drzwi otworzyły się z hukiem i do środka wbiegła z jakiegoś powodu spóźniona Bellatriks Lestrange, co było o tyle dziwne, że jej mąż już dawno tu był.
-Panie!- Krzyknęła zatrzymując się u jego stóp
-Co to ma znaczyć!- Warknął celując w nią różdżką
-Właśnie otrzymałam list od niejakiego Severusa Snapea...
-I?- Coraz bardziej tracił cierpliwość
-On wie że jestem spokrewniona z Blackiem...- odpowiedziała czując coraz większy strach, nigdy go takim nie widziała
-Daj mi go- rozkazał przeczuwając coś złego
Pani Lestrange
Chyba zrobiłem coś bardzo głupiego. Syriusz Black może być w dużym niebezpieczeństwie.
Jestem niemal pewien, że chce zemścić się na rodzicach.
Wiem, że nie jesteście ze sobą blisko, ale przez wzgląd na rodzinę, nie daj mu zrobić nic czego by żałował.
Severus Snape
- Lucjuszu, Rudolfie, udajcie się do domu Blacków- powiedział, nie patrząc na zebranych- Zabierzcie Syriusza i przyprowadzicie go tutaj. A tych których nazywa rodziców sprowadźcie do lochów
-Oczywiście- obaj skłonili się i zniknęli
-Tom?- Odezwała się cicho Narcyza
-Dzisiaj oboje zginą- ują ją za rękę jakby chciał dodać otuchy
-Dobrze- jej oczy na powrót stały się zimne i spojrzała na siostrę obie już wiedziały co się stanie i były zadowolone.
Syriusz wbiegł do gabinetu i przez chwilę obserwował pijanego ojca. Nawet nie było mu żal. Nie bał się kary, nawet więzienie będzie lepsze. No i Reg będzie już bezpieczny. Zrobi to dla niego.
Bardzo cicho podszedł do sofy i już miał zatopić zęby w jego szyi gdy usłyszał za sobą czyjeś głosy.
-Gdzie mamy go szukać?- Zapytał Rudolf
-Nie jestem pewien. Nigdy tu nie byłem- przyznał Lucjusz
-On na prawdę...?
-Tak- uśmiechnął się do przyjaciela- Poczekaj, widzisz?- Wskazał na dywan, na którym widać było świeże mokre ślady
-Myślisz, że to on?
-Warto sprawdzić- wyjął różdżkę i obaj ruszyli za odbitymi łapami.
-To tu!- Krzyknął Rudolf na widok ogromnego psa. Lucjusz w mgnieniu oka znalazł się obok
-Syriusz?- Zwrócił się do zwierzęcia, a to zawarczało w odpowiedzi.
Śpiący mężczyzna zaczął się przebudzać i nagle wszystko stało się bardzo szybko i jednocześnie. W korytarzu stanęła pani domu, miotająca w nich zaklęciami. Lucjusz szybko się z nią uporał, jednocześnie uskakując przed animagiem, który rzucił się na niego wściekle. Rudolf znalazł się na podłodze duszony przez pana Blacka. Ale gdy Syriusz zorientował się w sytuacji podniósł się i zaatakował ojca.
Polała się krew i dopiero gdy wycie kopanego psa i krzyki Blacka rozległy się w całym domu Lucjuszowi udało się opanować chaos.
Najpierw unieruchomił mężczyznę, następnie uspokoił zwierzę i z pomocą Rudolfa uśpił go najdelikatniej jak mógł nie używając drastycznych zaklęć. Dopiero gdy wszystko było gotowe i zabezpieczone udali się do Twierdzy.
-Co się tam stało?- Usłyszeli Rebastana
-Gdzie jest Syriusz?- Tom wszedł mu w słowo
-Wszystko wam powiem, ale najpierw załatwmy sprawę z nimi. A Syriusz jest tu- wskazał na psa.
Tom pstryknął palcami i więźniowie zniknęli. Podszedł do psa i przez chwilę przyglądał mu się w milczeniu, ukląkł przy nim i pogłaskal
-Kochany mój- wyszeptał i wyciągnął różdżkę by ściągnąć z niego zaklęcia. Chłopiec był nieprzytomny a jego twarz nosiła ślady bólu- Możecie odejść wezwę was- zwrócił się do pozostałych podnosząc się z ukochanym na rekach. Nikt mu się nie sprzeciwił i gdy zostali sami przeniósł go do sypialni.
Nie chciał go zostawiać, ani nawet budzić, bo po zbadaniu go okazało się że ma połamane żebra. Ktoś potraktował go okropnie i był niemal pewny, że część jego obrażeń jest z winy Lucjusza. Z nim również się policzy. Nikt i w żadnym wypadku nie miał prawa robić mu krzywdy.
Znalazł odpowiednie eliksiry w łazience i znów usiadł na łóżku, delikatnie głaskał go po twarzy i obserwował jak powoli odzyskuje przytomność
-Tom?- Odezwał się cicho patrząc na niego ze zdziwieniem
-Ci... Skarbie nie ruszaj się bardzo oberwałeś- już trzymał w ręce fiolkę
-Ale jak...?- Był coraz bardziej zdziwiony, bo skąd wiedział i jak się tu znalazł? I gdzie jest to tu?
-Wszystko ci wyjaśnię ale jeszcze nie teraz- pocałował go w czoło- Wypij teraz- nie czekając wlał mu do gardła eliksiry i patrzył jak znów zapada w sen. Tym razem leczniczy.
Gdy się obudzi będzie musiał mu wszystko powiedzieć i być może straci go na zawsze. Teraz pozostało mu tylko czekać cierpliwie na obrót wydarzeń.
#################################################################################
1 Znów zmieniał fabułę ale ta bardziej mi teraz odpowiada. Mam nadzieję że wam też.
2 Zapraszam dzisiaj na prologi nowych blogów i dajcie znać który kontynuować jako pierwszy
środa, 30 maja 2012
Rozdział 12
Syriusz siedział nad książkami w kącie pokoju wspólnego. Ale nie mógł się skupić. To wszystko co się stało, poprzednia noc i jeszcze słowa Snapea było tego za dużo.
No i jeszcze nie mógł z nikim o tym porozmawiać, bo niby z kim?
-Syri- z rozmyśleń wyrwał go głos Jamesa
-Tak?- Podniósł wzrok
-Coś ostatnio mnie unikasz- usiadł naprzeciwko niego
-Wcale- uśmiechnął się w stronę chłopaka
-A mnie się zdaje że tak. Przecież jesteśmy przyjaciółmi, a ja o wszystkim dowiaduje się od twojego brata. No i jeszcze przed wakacjami obiecałeś mi pomóc z Lili ..
-Wiem, wiem i już właśnie zamieniam się w słuch. Jaki masz plan?- Chociaż tak na prawdę nic go to nie obchodziło a myślami krążył od Toma do Regulusa. Od ogromnego szczęścia do dużych zmartwień. Takie huśtawki emocji źle wpływały na jego brzuch, nagle zaczął go boleć.
-...I co na to powiesz?- Usłyszał nagle
-Tak Rogaczu, to dobry pomysł- zmusił się do jeszcze jednego uśmiechu- Muszę iść nie najlepiej się czuję- i wstał pospiesznie
-Iść z tobą?- Zawołał za nim, ale w jego głosie nie było troski, bardziej ciekawość
-Nie, masz swoje sprawy- pomachał mu i wybiegł z pokoju wspólnego. Będąc już na korytarzu uspokoił się trochę.Miał wrażenie że to James pogorszył jego stan. Samo patrzenie na niego w ostatnich czasach.
Wyszedł na błonie by trochę pomyśleć. Czuł się zmęczony ale bardzo szczęśliwy. Za każdym razem gdy zamykał oczy przypominał sobie swój pierwszy raz i jak wszystko było takie wspaniałe. To uczuci bezpieczeństwa i miłości. A jednocześnie był niemal pewny że coś się stanie i nie będą mogli być razem. Dlatego nie chciał zwierzać się przyjaciołom.
-Wszystko u ciebie dobrze?- Usłyszał Remusa
-Tak, czemu pytasz?- Zwrócił się do niego
-Bo masz dużo na głowie- odpowiedział z tajemniczym uśmiechem na twarzy
-Reg ci powiedział- zrozumiał nagle
-Co nieco- usiadł na trawie
-Nie chcę o tym rozmawiać- też przysiadł
-A James, czy już się pogodziliście?
-Nie i wątpię że kiedyś to zrobię
-Tylko mu tego nie mów, on jest ostatnio zbyt blisko z Albsem
-Martwi cię to?- Zdziwił się
-A ty?- Odpowiedział pytaniem
-Z roku na rok jesteś coraz dziwniejszy- roześmiał się
-Przywykłeś- i on zaczął się śmiać- A teraz muszę lecieć wyobraź sobie że mam randkę
-O-był szczerze ucieszony- Opowiedz mi wszystko
-Pewnie- wstał i odszedł.
Syriusz patrzył jeszcze przez chwilę za odchodzącym przyjacielem. Dałby wiele żeby być tak beztroski jak on.
Nagle wylądował przed nim jastrząb Toma i upuścił przed nim list, po czym odleciał jakby w pośpiechu. Patrzył na to zdziwiony. Czyżby ukochany się rozmyślił? Z oszalało bijącym sercem rozerwał kopertę
Kochany
Raz jeszcze proszę Cię o wybaczenie za dzisiejszy dzień.
I mimo, że jestem tak daleko od Ciebie moje myśli są obok. Mam nadzieję, iż
dotarłeś szczęśliwie i bez zbędnych przygód.
Będę w stanie spotkać się z Tobą w przyszłą niedzielę. Ale niestety nie na tak długo.
Odeślij proszę jedną ze szkolnych sów.
Kocham Cię całym sercem i duszą
Tom
I chociaż może nie był to najbardziej romantyczny list na świecie zrobiło mu się ciepło na sercu a błogi uśmiech rozjaśnił jego twarz.
Spojrzał na zegarek, już był spóźniony na spotkanie ze Snapem. Zaczął więc biec.
-No i w końcu- odezwał się gdy tylko Syriusz przekroczył próg pokoju
-Miałem coś do załatwienia- odpowiedział- Czego chcesz?
-Wasz ojciec domyśla się że Reg się ze mną spotyka, wczoraj dostał list...
-Co?!- Aż usiadł z przerażenia
-Musisz coś z tym zrobić
-Tak, wiem- wstał i podszedł do niego- Reg będzie bezpieczny masz moje słowo- z wahaniem położył mu rękę na ramieniu
-Nie powiedziałby ci, uznałem że powinieneś wiedzieć
-I za to ci dziękuję. Teraz to moja sprawa, a ty zajmij się nim, kocha cię- odsunął się od niego
-Tak jak i ja jego- Severus popatrzył mu w oczy
-Po prostu się nim opiekuj- powiedział podchodząc do drzwi. Już wiedział co powinien zrobić. Ojciec już nigdy nie dotknie Regulusa. Nie jeśli zrobi to co konieczne.
No i jeszcze nie mógł z nikim o tym porozmawiać, bo niby z kim?
-Syri- z rozmyśleń wyrwał go głos Jamesa
-Tak?- Podniósł wzrok
-Coś ostatnio mnie unikasz- usiadł naprzeciwko niego
-Wcale- uśmiechnął się w stronę chłopaka
-A mnie się zdaje że tak. Przecież jesteśmy przyjaciółmi, a ja o wszystkim dowiaduje się od twojego brata. No i jeszcze przed wakacjami obiecałeś mi pomóc z Lili ..
-Wiem, wiem i już właśnie zamieniam się w słuch. Jaki masz plan?- Chociaż tak na prawdę nic go to nie obchodziło a myślami krążył od Toma do Regulusa. Od ogromnego szczęścia do dużych zmartwień. Takie huśtawki emocji źle wpływały na jego brzuch, nagle zaczął go boleć.
-...I co na to powiesz?- Usłyszał nagle
-Tak Rogaczu, to dobry pomysł- zmusił się do jeszcze jednego uśmiechu- Muszę iść nie najlepiej się czuję- i wstał pospiesznie
-Iść z tobą?- Zawołał za nim, ale w jego głosie nie było troski, bardziej ciekawość
-Nie, masz swoje sprawy- pomachał mu i wybiegł z pokoju wspólnego. Będąc już na korytarzu uspokoił się trochę.Miał wrażenie że to James pogorszył jego stan. Samo patrzenie na niego w ostatnich czasach.
Wyszedł na błonie by trochę pomyśleć. Czuł się zmęczony ale bardzo szczęśliwy. Za każdym razem gdy zamykał oczy przypominał sobie swój pierwszy raz i jak wszystko było takie wspaniałe. To uczuci bezpieczeństwa i miłości. A jednocześnie był niemal pewny że coś się stanie i nie będą mogli być razem. Dlatego nie chciał zwierzać się przyjaciołom.
-Wszystko u ciebie dobrze?- Usłyszał Remusa
-Tak, czemu pytasz?- Zwrócił się do niego
-Bo masz dużo na głowie- odpowiedział z tajemniczym uśmiechem na twarzy
-Reg ci powiedział- zrozumiał nagle
-Co nieco- usiadł na trawie
-Nie chcę o tym rozmawiać- też przysiadł
-A James, czy już się pogodziliście?
-Nie i wątpię że kiedyś to zrobię
-Tylko mu tego nie mów, on jest ostatnio zbyt blisko z Albsem
-Martwi cię to?- Zdziwił się
-A ty?- Odpowiedział pytaniem
-Z roku na rok jesteś coraz dziwniejszy- roześmiał się
-Przywykłeś- i on zaczął się śmiać- A teraz muszę lecieć wyobraź sobie że mam randkę
-O-był szczerze ucieszony- Opowiedz mi wszystko
-Pewnie- wstał i odszedł.
Syriusz patrzył jeszcze przez chwilę za odchodzącym przyjacielem. Dałby wiele żeby być tak beztroski jak on.
Nagle wylądował przed nim jastrząb Toma i upuścił przed nim list, po czym odleciał jakby w pośpiechu. Patrzył na to zdziwiony. Czyżby ukochany się rozmyślił? Z oszalało bijącym sercem rozerwał kopertę
Kochany
Raz jeszcze proszę Cię o wybaczenie za dzisiejszy dzień.
I mimo, że jestem tak daleko od Ciebie moje myśli są obok. Mam nadzieję, iż
dotarłeś szczęśliwie i bez zbędnych przygód.
Będę w stanie spotkać się z Tobą w przyszłą niedzielę. Ale niestety nie na tak długo.
Odeślij proszę jedną ze szkolnych sów.
Kocham Cię całym sercem i duszą
Tom
I chociaż może nie był to najbardziej romantyczny list na świecie zrobiło mu się ciepło na sercu a błogi uśmiech rozjaśnił jego twarz.
Spojrzał na zegarek, już był spóźniony na spotkanie ze Snapem. Zaczął więc biec.
-No i w końcu- odezwał się gdy tylko Syriusz przekroczył próg pokoju
-Miałem coś do załatwienia- odpowiedział- Czego chcesz?
-Wasz ojciec domyśla się że Reg się ze mną spotyka, wczoraj dostał list...
-Co?!- Aż usiadł z przerażenia
-Musisz coś z tym zrobić
-Tak, wiem- wstał i podszedł do niego- Reg będzie bezpieczny masz moje słowo- z wahaniem położył mu rękę na ramieniu
-Nie powiedziałby ci, uznałem że powinieneś wiedzieć
-I za to ci dziękuję. Teraz to moja sprawa, a ty zajmij się nim, kocha cię- odsunął się od niego
-Tak jak i ja jego- Severus popatrzył mu w oczy
-Po prostu się nim opiekuj- powiedział podchodząc do drzwi. Już wiedział co powinien zrobić. Ojciec już nigdy nie dotknie Regulusa. Nie jeśli zrobi to co konieczne.
środa, 23 maja 2012
Rozdział 11
-Tom?- Usłyszał zaspany głos ukochanego
-Tak kochany?- Spojrzał na niego znad papierów i ksiąg
-Co robisz?- Położył mu rękę na kolanie
-Tylko czegoś szukam- uśmiechnął się do niego i wszystko zniknęło- Odpocząłeś?
-Tak- usiadł i pocałował go w policzek
-Na pewno jesteś głodny- Syriusz tylko skinął głową zamyślony- Kochany coś ci się nie podoba?- Zapytał zaniepokojony Tom widząc minę kochanka
-Wszystko jest idealne- ujął jego rękę ale się nie uśmiechnął- Myślę tylko że będę musiał wrócić do szkoły, do rodziny
-Kochany co cię dręczy?- Posadził go sobie na kolanach twarzą do siebie i objął
-Tom- wyszeptał i głos całkiem mu się załamał, bardzo rzadko płakał, nauczono go że to oznaka słabości, ale tym razem to wszystko go przerastało. Tu było mu tak dobrze, ale wiedział że to już nie długo się skończy i będzie musiał wrócić do brutalnej rzeczywistości w której coraz częściej czuł się bardzo nieszczęśliwy
-Ci... Nie musisz mi mówić- powiedział gładząc go po długich włosach, ale w środku aż się w nim gotowało, chciał pozabijać w bardzo brutalny i powolny sposób każdego kto doprowadził jego ukochanego do takiego stanu
-Chcę- popatrzył na niego, ocierając łzy- Chodzi o moich rodziców. Oni... Są bardzo surowi..
-Kochany- przerwał mu ostrzegawczo, nie znosił półprawdy
-Dodrze, to ci powiem!- Zerwał się na nogi- Oboje się na nami znęcają! Już od wczesnego dzieciństwa!
Tom podszedł do niego i przytulił bez słowa. Teraz wiedział że Narcyza miała prawo mu grozić. I przyrzekł sobie że ich dopadnie i to już nie długo.
-Już dobrze. Spokojnie- tym razem całował go po twarzy
-Tom? Muszę wracać?- Zapytał cicho gdy już trochę się uspokoił
- Wybacz, wiesz że wolałbym żebyś ze mną został- wyczarował kanapę, bo miał już dość siedzenia na trawie
-Ale nie mogę- dokończył siadając obok mężczyzny
-Jeszcze nie teraz kochany- wziął go za rękę- Ale przyrzekam ci że któregoś dnia się tobą zaopiekuję- złożył pocałunek na wewnętrznej stronie dłoni Syriusza patrząc mu w oczy
-A czy możemy...-spuścił zawstydzony wzrok, ale po chwili pewnie spojrzał na mężczyznę a jedna z jego rąk powędrowała do paska u jego spodni
-A więc to ci chodzi po głowie?- Roześmiał się Tom i zaczął go całować teraz bardziej namiętnie i to on przejął inicjatywę, popchnął go na kanapę, tak żre ten leżał, a sam bardzo powoli go rozbierał
-Tom! - Zniecierpliwił się po jakimś czasie
-Daj mi się sobą nacieszyć- powiedział rozpinając mu spodnie i koszulę w tym samym czasie. I już gdy był nagi pod nim coś mu przeszkodziło. W kieszeni miał schowaną przypominajkę, która właśnie się odezwała.
-Kochany, wybacz ale...- pocałował go w obojczyk
-Też to czułem, penie musisz pracować- miał bardzo rozczarowaną minę i nie udało mu się tego ukryć nim mężczyzna to zauważył
-Ty jesteś najważniejszy- przysunął go do siebie
-I ja powinienem wracać- zaczął się ubierać patrząc przed siebie
-Syriuszu popatrz na mnie- Tom był zirytowany, to znowu nie szło po jego myśli.
-Tak?- Ta mina której już nigdy nie chciał widzieć na ukochanym obliczu
-Wynagrodzę ci to przy następnym spotkaniu, już za tydzień- zapiął mu rozporek i raz jeszcze wziął w objęcia
-Na prawdę?- Zapytał z nadzieją w głosie
-Wiesz że cię kocham i że gdyby to ode mnie zależało nie rozstawałbym się z tobą
-Wiem- pocałował go i wstał- Będę czekał jak grzeczny chłopiec w szkole- uśmiechnął się łobuziarsko
-Tylko pamiętaj jesteś mój i nikt nie ma prawa cię dotknąć- z tymi słowami złączył ich usta w namiętnym pocałunku i przeniósł z powrotem do domu
-Będę o tym pamiętał- przytulił się jeszcze do niego i dopiero po paru minutach odszedł by zabrać swoje rzeczy
-Kochany będę tęsknił- wziął go za rękę
-Ja za tobą też- miał łzy w oczach
-Do przyszłego tygodnia więc- i jeszcze jeden krótki pocałunek
-Tak- i już go nie było żeby bardziej się nie rozkleił.
Tom jeszcze przez chwilę obserwował go z okna po czym przeniósł się do Twierdzy bo już na niego czekali.
Syriusz tymczasem szedł ulicą wspominają ostatnią noc. Była taka jaką sobie wymarzył i ten poranek cudowny. Najgorsze było jednak rozstanie, ale to już nie zależało od nich.
I gdy tak sobie wędrował z uśmiechem na twarzy ktoś złapał go od tyłu za ramiona i pociągnął w ciemną uliczkę
-Hej! Co jest!!- Wyrwał się napastnikowi i odwrócił w jego stronę
-Musimy porozmawiać- odezwał się Severus- Ale nie tu bądź wieczorem w pokoju życzeń sam. Reg nie może wiedzieć
-Dobrze- odszedł teraz już trochę zaniepokojony.
Skoro ten się do niego odezwał to musi być bardzo ważne a jedyne co ich łączy to jego brat więc zaczął się martwić.
Na resztę dnia pozostało mu tylko czekanie i wymyślanie w głowie najgorszych scenariuszy.
-Tak kochany?- Spojrzał na niego znad papierów i ksiąg
-Co robisz?- Położył mu rękę na kolanie
-Tylko czegoś szukam- uśmiechnął się do niego i wszystko zniknęło- Odpocząłeś?
-Tak- usiadł i pocałował go w policzek
-Na pewno jesteś głodny- Syriusz tylko skinął głową zamyślony- Kochany coś ci się nie podoba?- Zapytał zaniepokojony Tom widząc minę kochanka
-Wszystko jest idealne- ujął jego rękę ale się nie uśmiechnął- Myślę tylko że będę musiał wrócić do szkoły, do rodziny
-Kochany co cię dręczy?- Posadził go sobie na kolanach twarzą do siebie i objął
-Tom- wyszeptał i głos całkiem mu się załamał, bardzo rzadko płakał, nauczono go że to oznaka słabości, ale tym razem to wszystko go przerastało. Tu było mu tak dobrze, ale wiedział że to już nie długo się skończy i będzie musiał wrócić do brutalnej rzeczywistości w której coraz częściej czuł się bardzo nieszczęśliwy
-Ci... Nie musisz mi mówić- powiedział gładząc go po długich włosach, ale w środku aż się w nim gotowało, chciał pozabijać w bardzo brutalny i powolny sposób każdego kto doprowadził jego ukochanego do takiego stanu
-Chcę- popatrzył na niego, ocierając łzy- Chodzi o moich rodziców. Oni... Są bardzo surowi..
-Kochany- przerwał mu ostrzegawczo, nie znosił półprawdy
-Dodrze, to ci powiem!- Zerwał się na nogi- Oboje się na nami znęcają! Już od wczesnego dzieciństwa!
Tom podszedł do niego i przytulił bez słowa. Teraz wiedział że Narcyza miała prawo mu grozić. I przyrzekł sobie że ich dopadnie i to już nie długo.
-Już dobrze. Spokojnie- tym razem całował go po twarzy
-Tom? Muszę wracać?- Zapytał cicho gdy już trochę się uspokoił
- Wybacz, wiesz że wolałbym żebyś ze mną został- wyczarował kanapę, bo miał już dość siedzenia na trawie
-Ale nie mogę- dokończył siadając obok mężczyzny
-Jeszcze nie teraz kochany- wziął go za rękę- Ale przyrzekam ci że któregoś dnia się tobą zaopiekuję- złożył pocałunek na wewnętrznej stronie dłoni Syriusza patrząc mu w oczy
-A czy możemy...-spuścił zawstydzony wzrok, ale po chwili pewnie spojrzał na mężczyznę a jedna z jego rąk powędrowała do paska u jego spodni
-A więc to ci chodzi po głowie?- Roześmiał się Tom i zaczął go całować teraz bardziej namiętnie i to on przejął inicjatywę, popchnął go na kanapę, tak żre ten leżał, a sam bardzo powoli go rozbierał
-Tom! - Zniecierpliwił się po jakimś czasie
-Daj mi się sobą nacieszyć- powiedział rozpinając mu spodnie i koszulę w tym samym czasie. I już gdy był nagi pod nim coś mu przeszkodziło. W kieszeni miał schowaną przypominajkę, która właśnie się odezwała.
-Kochany, wybacz ale...- pocałował go w obojczyk
-Też to czułem, penie musisz pracować- miał bardzo rozczarowaną minę i nie udało mu się tego ukryć nim mężczyzna to zauważył
-Ty jesteś najważniejszy- przysunął go do siebie
-I ja powinienem wracać- zaczął się ubierać patrząc przed siebie
-Syriuszu popatrz na mnie- Tom był zirytowany, to znowu nie szło po jego myśli.
-Tak?- Ta mina której już nigdy nie chciał widzieć na ukochanym obliczu
-Wynagrodzę ci to przy następnym spotkaniu, już za tydzień- zapiął mu rozporek i raz jeszcze wziął w objęcia
-Na prawdę?- Zapytał z nadzieją w głosie
-Wiesz że cię kocham i że gdyby to ode mnie zależało nie rozstawałbym się z tobą
-Wiem- pocałował go i wstał- Będę czekał jak grzeczny chłopiec w szkole- uśmiechnął się łobuziarsko
-Tylko pamiętaj jesteś mój i nikt nie ma prawa cię dotknąć- z tymi słowami złączył ich usta w namiętnym pocałunku i przeniósł z powrotem do domu
-Będę o tym pamiętał- przytulił się jeszcze do niego i dopiero po paru minutach odszedł by zabrać swoje rzeczy
-Kochany będę tęsknił- wziął go za rękę
-Ja za tobą też- miał łzy w oczach
-Do przyszłego tygodnia więc- i jeszcze jeden krótki pocałunek
-Tak- i już go nie było żeby bardziej się nie rozkleił.
Tom jeszcze przez chwilę obserwował go z okna po czym przeniósł się do Twierdzy bo już na niego czekali.
Syriusz tymczasem szedł ulicą wspominają ostatnią noc. Była taka jaką sobie wymarzył i ten poranek cudowny. Najgorsze było jednak rozstanie, ale to już nie zależało od nich.
I gdy tak sobie wędrował z uśmiechem na twarzy ktoś złapał go od tyłu za ramiona i pociągnął w ciemną uliczkę
-Hej! Co jest!!- Wyrwał się napastnikowi i odwrócił w jego stronę
-Musimy porozmawiać- odezwał się Severus- Ale nie tu bądź wieczorem w pokoju życzeń sam. Reg nie może wiedzieć
-Dobrze- odszedł teraz już trochę zaniepokojony.
Skoro ten się do niego odezwał to musi być bardzo ważne a jedyne co ich łączy to jego brat więc zaczął się martwić.
Na resztę dnia pozostało mu tylko czekanie i wymyślanie w głowie najgorszych scenariuszy.
czwartek, 17 maja 2012
Rozdział 10
Gdy Syriusz obudził się następnego ranka przez kilka sekund nie pamiętał gdzie jest i dopiero gdy poczuł jakiś ruch za sobą wspomnienia ostatniej nocy wróciły
-Dzień dobry kochany- Tom pocałował go w niezwykle czuły kark- Mam nadzieje że dobrze spałeś
-Tak- odwrócił się do niego- A ty?
-Oczywiście- wziął go w ramiona i przytulił- Musisz dziś wracać do szkoły?
-Nie. Reg mnie kryje- nagle poczuł wielką falę miłości do młodszego brata
-To twój...?- Tom musiał się dowiedzieć czy to co mówiła Narcyza jest prawdą
-Brat- roześmiał się
-Wybacz kochany. Po prostu nie wiem- pocałował go
-Ja o tobie też nie- Syriusz właśnie teraz zdał sobie że nic tak naprawdę nie wie o ukochanym mężczyżnie
-Jestem sierotą- wyznał po chwili, bo co innego miał powiedzieć
-Przykro mi- uśmiech Syriusza zmalał nagle
-Nie bądź smutny kochany- nie mógł się powstrzymać przed pocałowaniem go raz jeszcze, te usta któregoś dnia przyprawią go o śmierć- Miałem dobre dzieciństwo
-To co dzisiaj robimy- Syriusz zmienił szybko temat, bo nie był w stanie mówić o swojej rodzinie i nie chciał jeszcze bardziej psuć nastroju im obu
-Sam nie wiem- przeniósł się na kochanka i powoli zaczął lizać jego szyje.
Tak jak i ostatniej nocy postanowił się nie spieszyć. Syriusz cieszył się każdym dotykiem doświadczonego języka i rąk ukochanego. Sam nieco jeszcze nieśmiało błądził rękami po jego plecach i klatce piersiowej.
Tom torturował go powoli bawiąc się jego sutkami, doprowadzając go do krzyku rozkoszy i zniecierpliwienia
-Bądź grzeczny- wyszeptał mu do ucha z uśmiechem i bez ostrzeżenia położył swoją zimną rękę na erekcji Syriusza
-Tom!- Krzyknął i doszedł jak niedoświadczony dzieciak. Spłonął rumieńcem i odsunął się od mężczyzny
-Kochany aż tak ci się podobam?- Po prawdzie to bardzo mu to pochlebiało
-Ja.. tego...- i schował głowę pod kołdrę, nawet ostatniej nocy tak się nie skompromitował
-Kochany mój- odrzucił przykrycie i wziął ukochanego w objęcia- nic się nie stało, a ja nie powinienem tak długo zwlekać- pocałował go w czoło i usłyszał że burczy mu w brzuchu.
No tak, nie tylko to zrobił źle. Bardzo niechętnie wstał by poszukać różdżki. Syriusz z lekkim uśmiechem obserwował jak nagi mężczyzna miota się po sypialni. Bez słowa wstał i podniósł to czego szukał
-Po co ci różdżka?- Zapytał oglądając przedmiot
-Jesteś głodny- odwrócił się w jego stronę, wciąż jeszcze był podniecony, obaj byli. Chłopak zamyślił się przez chwilę po czym wyczarował duże śniadanie.
Tom stał mimo to przez jakiś czas niezdecydowany, gdzieś w jego świadomości utkwiło że to on powinien dbać o ukochanego.
-Nie lubisz?- Zapytał Syriusz zmartwiony- Mogę zmienić
-Nie kochany- zajął miejsce przy stole obok ukochanego- Jedzmy już- nalał sobie gorącej kawy i w milczeniu zaczęli śniadanie
Regulus od wczesnych godzin porannych unikał Jamesa Pottera.
Wczoraj obiecał bratu że będzie go krył ale z tym idiotą niemal go szpiegującym to wcale nie było takie proste
-Reg!- usłyszał za sobą głos Remusa
-O cześć nie widziałem cię- uśmiechnął się do niego nerwowo
-Unikasz dzisiaj ludzi...
-Ja...- wiedział że jemu można ufać więc po szybkim rozważeniu za i przeciw zaczął mówić- Nie chcę żeby James wiedział ale ja i Syriusz mamy kogoś...
-Spotykasz się z Snapem- wszedł mu w słowo
-Tak. A Syriusz ma kogoś spoza szkoły jest chyba koło 30...
-Nie martw się nikomu nie powiem- uśmiechnął się i odszedł. A Regulus trochę uspokojony pobiegł na spotkanie z ukochanym na które już był spóźniony.
Po obfitym śniadaniu Tom postanowił zabrać ukochanego w swoje ulubione miejsce.
-Sam to zrobiłeś?- Zapytał rozglądając się z zachwytem
-Kiedyś miałem taki sen- wyjaśnił obejmując go mocniej, na co Syriusz odwrócił się do niego stanął na palcach i pocałował.
Polana na której się znaleźli była jakby w chmurach no i te kolory. Nigdy jeszcze nie widział niczego piękniejszego. Było tu też zupełnie cicho. Płynął strumień a słońce grzało przyjemnie.
Położyli się na trawie ale nie po to żeby się kochać tylko po to żeby być obok, bo obaj nie wiedzieli kiedy następnym razem będzie im dale być ze sobą na dłużej
-Tom a co z wojną?- Odezwał się nagle Syriusz
-Co masz na myśli?- Popatrzył na niego zdziwiony
-Po której jesteś stronie?
-Żadnej kochany to mnie nie interesuje- wiedział że kiedyś będzie musiał wyznać mu prawdę
-Ja też- zrelaksował się w ramionach ukochanego
-Martwi cię to?
-Nie chciałem tylko wiedzieć- ziewnął
-O nic się nie martw kochany nie pozwolę byś nigdy cierpiał- pocałował go delikatnie w usta
-Będziemy zawsze razem?- Zapytał zamkniętymi oczami
-Nikt i nic nigdy nas nie rozdzieli- machnął różdżką i okrył ukochanego wyczarowanym kocem. A sam przwyołał z domu nieszczęsne papiery wpadł na pomysł jak zatrzymać ukochanego przy sobie bez względu na wszystko, bo nawet jeśli go kocha istnieje szansa że go zostawi.
Z uśmiechem spojrzał na śpiącego chłopca, teraz był jeszcze pieniejszy
-Kocham cię i nigdy nie pozwolę ci odejść- pogłaskał go i z cichym westchnieniem powrócił do pracy czując obok siebie ciepło ukochanego ciała za którym tak bardzo tęsknił.
#################################################################################
Rozdział może nie najlepszy ale poproszę o komentarze:) i zajrzyjcie też na inne moje blogi tam też zostawcie swój ślad:)
-Dzień dobry kochany- Tom pocałował go w niezwykle czuły kark- Mam nadzieje że dobrze spałeś
-Tak- odwrócił się do niego- A ty?
-Oczywiście- wziął go w ramiona i przytulił- Musisz dziś wracać do szkoły?
-Nie. Reg mnie kryje- nagle poczuł wielką falę miłości do młodszego brata
-To twój...?- Tom musiał się dowiedzieć czy to co mówiła Narcyza jest prawdą
-Brat- roześmiał się
-Wybacz kochany. Po prostu nie wiem- pocałował go
-Ja o tobie też nie- Syriusz właśnie teraz zdał sobie że nic tak naprawdę nie wie o ukochanym mężczyżnie
-Jestem sierotą- wyznał po chwili, bo co innego miał powiedzieć
-Przykro mi- uśmiech Syriusza zmalał nagle
-Nie bądź smutny kochany- nie mógł się powstrzymać przed pocałowaniem go raz jeszcze, te usta któregoś dnia przyprawią go o śmierć- Miałem dobre dzieciństwo
-To co dzisiaj robimy- Syriusz zmienił szybko temat, bo nie był w stanie mówić o swojej rodzinie i nie chciał jeszcze bardziej psuć nastroju im obu
-Sam nie wiem- przeniósł się na kochanka i powoli zaczął lizać jego szyje.
Tak jak i ostatniej nocy postanowił się nie spieszyć. Syriusz cieszył się każdym dotykiem doświadczonego języka i rąk ukochanego. Sam nieco jeszcze nieśmiało błądził rękami po jego plecach i klatce piersiowej.
Tom torturował go powoli bawiąc się jego sutkami, doprowadzając go do krzyku rozkoszy i zniecierpliwienia
-Bądź grzeczny- wyszeptał mu do ucha z uśmiechem i bez ostrzeżenia położył swoją zimną rękę na erekcji Syriusza
-Tom!- Krzyknął i doszedł jak niedoświadczony dzieciak. Spłonął rumieńcem i odsunął się od mężczyzny
-Kochany aż tak ci się podobam?- Po prawdzie to bardzo mu to pochlebiało
-Ja.. tego...- i schował głowę pod kołdrę, nawet ostatniej nocy tak się nie skompromitował
-Kochany mój- odrzucił przykrycie i wziął ukochanego w objęcia- nic się nie stało, a ja nie powinienem tak długo zwlekać- pocałował go w czoło i usłyszał że burczy mu w brzuchu.
No tak, nie tylko to zrobił źle. Bardzo niechętnie wstał by poszukać różdżki. Syriusz z lekkim uśmiechem obserwował jak nagi mężczyzna miota się po sypialni. Bez słowa wstał i podniósł to czego szukał
-Po co ci różdżka?- Zapytał oglądając przedmiot
-Jesteś głodny- odwrócił się w jego stronę, wciąż jeszcze był podniecony, obaj byli. Chłopak zamyślił się przez chwilę po czym wyczarował duże śniadanie.
Tom stał mimo to przez jakiś czas niezdecydowany, gdzieś w jego świadomości utkwiło że to on powinien dbać o ukochanego.
-Nie lubisz?- Zapytał Syriusz zmartwiony- Mogę zmienić
-Nie kochany- zajął miejsce przy stole obok ukochanego- Jedzmy już- nalał sobie gorącej kawy i w milczeniu zaczęli śniadanie
Regulus od wczesnych godzin porannych unikał Jamesa Pottera.
Wczoraj obiecał bratu że będzie go krył ale z tym idiotą niemal go szpiegującym to wcale nie było takie proste
-Reg!- usłyszał za sobą głos Remusa
-O cześć nie widziałem cię- uśmiechnął się do niego nerwowo
-Unikasz dzisiaj ludzi...
-Ja...- wiedział że jemu można ufać więc po szybkim rozważeniu za i przeciw zaczął mówić- Nie chcę żeby James wiedział ale ja i Syriusz mamy kogoś...
-Spotykasz się z Snapem- wszedł mu w słowo
-Tak. A Syriusz ma kogoś spoza szkoły jest chyba koło 30...
-Nie martw się nikomu nie powiem- uśmiechnął się i odszedł. A Regulus trochę uspokojony pobiegł na spotkanie z ukochanym na które już był spóźniony.
Po obfitym śniadaniu Tom postanowił zabrać ukochanego w swoje ulubione miejsce.
-Sam to zrobiłeś?- Zapytał rozglądając się z zachwytem
-Kiedyś miałem taki sen- wyjaśnił obejmując go mocniej, na co Syriusz odwrócił się do niego stanął na palcach i pocałował.
Polana na której się znaleźli była jakby w chmurach no i te kolory. Nigdy jeszcze nie widział niczego piękniejszego. Było tu też zupełnie cicho. Płynął strumień a słońce grzało przyjemnie.
Położyli się na trawie ale nie po to żeby się kochać tylko po to żeby być obok, bo obaj nie wiedzieli kiedy następnym razem będzie im dale być ze sobą na dłużej
-Tom a co z wojną?- Odezwał się nagle Syriusz
-Co masz na myśli?- Popatrzył na niego zdziwiony
-Po której jesteś stronie?
-Żadnej kochany to mnie nie interesuje- wiedział że kiedyś będzie musiał wyznać mu prawdę
-Ja też- zrelaksował się w ramionach ukochanego
-Martwi cię to?
-Nie chciałem tylko wiedzieć- ziewnął
-O nic się nie martw kochany nie pozwolę byś nigdy cierpiał- pocałował go delikatnie w usta
-Będziemy zawsze razem?- Zapytał zamkniętymi oczami
-Nikt i nic nigdy nas nie rozdzieli- machnął różdżką i okrył ukochanego wyczarowanym kocem. A sam przwyołał z domu nieszczęsne papiery wpadł na pomysł jak zatrzymać ukochanego przy sobie bez względu na wszystko, bo nawet jeśli go kocha istnieje szansa że go zostawi.
Z uśmiechem spojrzał na śpiącego chłopca, teraz był jeszcze pieniejszy
-Kocham cię i nigdy nie pozwolę ci odejść- pogłaskał go i z cichym westchnieniem powrócił do pracy czując obok siebie ciepło ukochanego ciała za którym tak bardzo tęsknił.
#################################################################################
Rozdział może nie najlepszy ale poproszę o komentarze:) i zajrzyjcie też na inne moje blogi tam też zostawcie swój ślad:)
środa, 9 maja 2012
Rozdział 9*
Syriusz zaczął się czuć jak kobieta strojąca się na pierwszą randkę.
I w pewnym tak właśnie było. Już od godziny stał przed lustrem i krytyczne oglądał swoje odbicie, chociaż wszyscy zawsze mówili jaki jest przystojny. Teraz nie czuł się najlepiej, właściwie to zostałby w wieży najlepiej zakopany pod kołdrą.
Zdążył już przymierzyć wszystkie ubrania jakie posiadał i wszystkie wylądowały na podłodze. Nie nadawał się do tego zupełnie
-Syri!- Regulus przystanął w drzwiach i zaczął się śmiać
-I co ci tak wesoło?- warknął na brata
-No bo... Za chwilę się spóźnisz- usiadł po turecku na stercie spodni
Wiem...ale nie mam co na siebie włożyć- przyznał z miną skazańca. To oczywiście wywołało jeszcze większy wybuch śmiechu
-Tom będzie cię uwielbiał we wszystkim, a raczej bez niczego- stwierdził z wszystko wiedzącą miną gdy opanował śmiech
-Aleś ty mądry- skomentował sarkastycznie i bez przekonania nałożył czarne skórzane spodnie
-Idź już bo jeszcze sobie pójdzie- podniósł się i unikając ciosu poduszkę wybiegł z sypialni.
Młody miał racje było już bardzo późno, dlatego też zarzucił to co miał pod ręką i wymknął się z dormitorium.
Resztę trasy pokonał już szybko i bez przeszkód.
Ulica była spokojna i nie widział na niej wielu przechodniów co akurat było mu bardzo na rękę. Jego nerwy szalały. Raz był całkiem spokojny za chwilę znowu chciał uciekać
-Witaj kochany- odwrułcił się gwałtownie na te słowa- wybacz że czekałeś- i znalazł się w objęciach ukochanego
-Dopiero przyszedłem- przytulił się do niego
-Powinieneś się cieplej ubrać drżysz- wyszeptał mu do ucha i otulił swoją peleryną
-To nerwy- przyznał ale nie odsunął się
-Kochany mój wszystko będzie dobrze- złożył na jego ustach delikatny pocałunek- chodźmy już
Tom prowadził go do bardzo dawno nie używanego domu, które na szczęście zdążył przygotować, tak żeby ukochany czuł się w nim jak najlepiej. Był zdeterminowany, żeby uczynić tą noc jak najlepszą.
-Jesteśmy już- odezwał się po dłuższym czasie cichej wędrówki i zatrzymał się przed małym dworku parę metrów za wioską
-Jest piękny- powiedział Syruisz i na nowo serce zaczęło mu walić jak oszalałe. Bał się tego co zdarzy się w środku, nie czuł się do końca gotowy, ale już powiedział a więc teraz czas na b.
-Kochany jeśli nie będziesz chciał nie posunę się do niczego więcej niż pocałunki- z tymi słowami wziął go na ręce i wniósł do domu.
-Chcę tego Tom- powiedział gdy tylko przekroczyli próg a mężczyzna nie zatrzymał się tylko wszedł na schody wyraźnie kierując się do sypialni
-Cieszy mnie to kochany- pocałował go- ale nie będę naciskał- otworzył drzwi i dopiero teraz go postawił.
Pokój tonął w świecach, a duże łóżko przykryte było czerwonym aksamitnym prześcieradłem. Zasłony szczelnie zasłonięte a w powietrzu delikatny waniliowa woń.
-Podoba ci się?- Zapytał obejmując Syriusza
-Bardzo- tym razem to on go pocałował. Trawli przez chwilę w tym romantycznym pocałunku ale Tom szybko się nim znudził i przejął nad nim całkowitą kontrolę. Już mniej delikatnie wsunął język do chętnych ust chłopca i przysunął go jeszcze bliżej do siebie, trzymając ręce na jędrnych pośladkach.
Syriusz mruknął z zadowolenia i trochę nieśmiało dołączył swój język do zabawy.
Nie wiadomo kiedy znaleźli się przy łóżku. Mężczyzna lekko pchnął na nie ukochanego i w kilka sekund okrył jego ciało swoim. Teraz całował i lizał jego szyje. Syriusz coraz śmielej dotykał kochanka, teraz jego ręce wślizgnęły się pod jego koszule i wodził palcami po wspaniale wyrzeźbionej klatce piersiowej i raz po raz wydawał z siebie jęk rozkoszy. Okazało się że ma bardzo wrażliwą szyję.
Tom robił się coraz twardszy, dotyk tych niedoświadczonych rąk sprawiał że bardzo trudno było mu utrzymać nad sobą kontrolę, no i to jaki był wrażliwy. Chciał go posiąść tu i teraz bez pamięci. Ale opanował się gdy poczuł że i Syriusz jest już całkiem podniecony. Oderwał usta od obojczyka ukochanego i nie zważając na protest podniósł się do siadu
-Robię coś nie tak?- Zapytał zdezorientowany chłopiec
-Nie kochany- pogłaskał go po policzku- Ale chcę trochę zwolnić. Jadłeś?
-Tak- skłamał szybko Syriusz
-To może kąpiel?- uśmiechnął się do niego
-Chętnie- odwzajemnił uśmiech i zarzucił mu ręce na szyje. Tom podniósł go w międzyczasie zaklęciem pozbawił ich ubrań. Co okazało się dużym błędem bo Syriusz był idealnie zbudowany, do tego opalony i całkiem gładki na piersi. Dlatego też postanowił się pospieszyć.
-Tom?
-Tak kochany?- Oderwał wzrok od męskości ukochanego
-A może by tak....- umilkł zażenowany
-Powiedz- wszedł do łazienki i stanął przy wannie wielkości małego basenu.
To pomieszczenie również tonęło w świecach
-Czytałem że można połączyć kąpiel i sex- Syriusz nie patrzył na niego
-Kochany to twój pierwszy raz. Jesteś pewny?- Wszedł do wanny i posadził ich w ciepłej pachnącej wodzie
- Nie wytrzymam już dłużej- szepnął mu do ucha i tym razem to on zaczął delikatnie całować szyję mężczyzny.
Tom tymczasem masował pośladki ukochanego i zaczął je odsuwać, żeby dostać się do ciasnego kanalika. Nie robił jednak nic więcej. Przniósł jedną dłoń na nabrzmiałą męskość chłopca i zaczął ją lekko ściskać. Syriusz gdy to poczuł odchylił głowę do tyłu i jęknął.
To był pierwszy raz gdy ktoś tam go dotykał i było to dużo lepsze niż gdy on sam to robił.
Mężczyzna po chwili zdecydował się na delikatne włożenie małego palca w ciasną dziurkę. Syriusz syknął z bólu
-Rozluźnij się kochany-wyszeptał i polizał mu ucho. Chłopak odetchnął głęboko i zamknął oczy. Dłoń na jego penisie poruszała się teraz szybciej i na tym się skupił. Tom wyszeptał zaklęcie nawilżające bo pomimo wody to nie było takie łatwe, chyba nawet sam nigdy nie próbował sam się rozciągnąć.
Syriusz złapał go za szyję i przywarł całym ciałem gdy poczuł orgazm. Doszedł z gardłowym krzykiem i położył mu głowę na ramieniu
-Wszystko dobrze?- Zapytał Tom wsuwając w rozluźniony tyłeczek już 2 palce
-Tak- wychrypiał i zdecydowanie ujął członek mężczyzny w swoje dłonie. Teraz to on chciał dać mu przyjemność.
Tom poruszał palcami i trafił w prostatę, na co Syriusz już zmęczony po pierwszym orgazmie ugryzł go w ramię i złapał jego męskość jeszcze silniej poruszając ręką w górę i w dół. Mężczyzna dołączył jeszcze jeden palec i po kilku ruchach wyjął je szybko. Był na skraju, a nie chciał dochodzić w ten sposób
-Unieś się jeszcze- poprosił całując kochanka w usta. Ten zrobił to szybko i nabił się na twardy członek- Powoli. Nie spiesz się. Oddychaj
Syriusz mimo tego że Tom był bardzo dobrze obdarzony przez naturę i że mimo nie był już tak ciasny zacisnął oczy i zsunął się po całej długości członka kochanka.
Obaj krzyknęli Tom z rozkoszy a Syriusz z mieszanki bólu i przyjemności. Mężczyzna objął go mocniej i zaczął całować bardzo namiętnie i zachłannie. Chłopak gdy przyzwyczaił się do dziwnego uczucia i usadowił wygodniej powoli spróbował się poruszyć. Było mu coraz lepiej i po kilku chwilach jęczał już z przyjemności a gdy i Tom zaczął unosić biodra nie mógł się już powstrzymać i krzyczał z rozkoszy przyspieszając ruchy.
Mężczyzna powstrzymywał się jeszcze kilka minut. Ukochany znów był sztywny i gotowy. Dlatego też przyspieszył i unosił biodra coraz gwałtowniej.
-Teraz kochany- wyszeptał nu do ucha i ugryzł je delikatnie.
Obaj doszli w tym samym czasie. Syriusz niemal zemdlony opadł na pierś kochanka
-Jesteś wspaniały- Tom uniósł jego twarz i ucałował spierzchnięte usta
-Kocham cię- szepnął i znów ułożył mu głowę na piersi
-Ja ciebie też- mimo tego jego nogi wciąż nie pracowały tak jak powinny wyszedł z wanny. Był już zmęczony a nie chciał tu usypiać.
Po raz kolejny tego wieczoru wziął ukochanego na ręce i zaniósł do łóżka. Syriusz już spał. Przykrył ich obu i wziął go w ramiona.
Kilka minut obaj już spali.
I w pewnym tak właśnie było. Już od godziny stał przed lustrem i krytyczne oglądał swoje odbicie, chociaż wszyscy zawsze mówili jaki jest przystojny. Teraz nie czuł się najlepiej, właściwie to zostałby w wieży najlepiej zakopany pod kołdrą.
Zdążył już przymierzyć wszystkie ubrania jakie posiadał i wszystkie wylądowały na podłodze. Nie nadawał się do tego zupełnie
-Syri!- Regulus przystanął w drzwiach i zaczął się śmiać
-I co ci tak wesoło?- warknął na brata
-No bo... Za chwilę się spóźnisz- usiadł po turecku na stercie spodni
Wiem...ale nie mam co na siebie włożyć- przyznał z miną skazańca. To oczywiście wywołało jeszcze większy wybuch śmiechu
-Tom będzie cię uwielbiał we wszystkim, a raczej bez niczego- stwierdził z wszystko wiedzącą miną gdy opanował śmiech
-Aleś ty mądry- skomentował sarkastycznie i bez przekonania nałożył czarne skórzane spodnie
-Idź już bo jeszcze sobie pójdzie- podniósł się i unikając ciosu poduszkę wybiegł z sypialni.
Młody miał racje było już bardzo późno, dlatego też zarzucił to co miał pod ręką i wymknął się z dormitorium.
Resztę trasy pokonał już szybko i bez przeszkód.
Ulica była spokojna i nie widział na niej wielu przechodniów co akurat było mu bardzo na rękę. Jego nerwy szalały. Raz był całkiem spokojny za chwilę znowu chciał uciekać
-Witaj kochany- odwrułcił się gwałtownie na te słowa- wybacz że czekałeś- i znalazł się w objęciach ukochanego
-Dopiero przyszedłem- przytulił się do niego
-Powinieneś się cieplej ubrać drżysz- wyszeptał mu do ucha i otulił swoją peleryną
-To nerwy- przyznał ale nie odsunął się
-Kochany mój wszystko będzie dobrze- złożył na jego ustach delikatny pocałunek- chodźmy już
Tom prowadził go do bardzo dawno nie używanego domu, które na szczęście zdążył przygotować, tak żeby ukochany czuł się w nim jak najlepiej. Był zdeterminowany, żeby uczynić tą noc jak najlepszą.
-Jesteśmy już- odezwał się po dłuższym czasie cichej wędrówki i zatrzymał się przed małym dworku parę metrów za wioską
-Jest piękny- powiedział Syruisz i na nowo serce zaczęło mu walić jak oszalałe. Bał się tego co zdarzy się w środku, nie czuł się do końca gotowy, ale już powiedział a więc teraz czas na b.
-Kochany jeśli nie będziesz chciał nie posunę się do niczego więcej niż pocałunki- z tymi słowami wziął go na ręce i wniósł do domu.
-Chcę tego Tom- powiedział gdy tylko przekroczyli próg a mężczyzna nie zatrzymał się tylko wszedł na schody wyraźnie kierując się do sypialni
-Cieszy mnie to kochany- pocałował go- ale nie będę naciskał- otworzył drzwi i dopiero teraz go postawił.
Pokój tonął w świecach, a duże łóżko przykryte było czerwonym aksamitnym prześcieradłem. Zasłony szczelnie zasłonięte a w powietrzu delikatny waniliowa woń.
-Podoba ci się?- Zapytał obejmując Syriusza
-Bardzo- tym razem to on go pocałował. Trawli przez chwilę w tym romantycznym pocałunku ale Tom szybko się nim znudził i przejął nad nim całkowitą kontrolę. Już mniej delikatnie wsunął język do chętnych ust chłopca i przysunął go jeszcze bliżej do siebie, trzymając ręce na jędrnych pośladkach.
Syriusz mruknął z zadowolenia i trochę nieśmiało dołączył swój język do zabawy.
Nie wiadomo kiedy znaleźli się przy łóżku. Mężczyzna lekko pchnął na nie ukochanego i w kilka sekund okrył jego ciało swoim. Teraz całował i lizał jego szyje. Syriusz coraz śmielej dotykał kochanka, teraz jego ręce wślizgnęły się pod jego koszule i wodził palcami po wspaniale wyrzeźbionej klatce piersiowej i raz po raz wydawał z siebie jęk rozkoszy. Okazało się że ma bardzo wrażliwą szyję.
Tom robił się coraz twardszy, dotyk tych niedoświadczonych rąk sprawiał że bardzo trudno było mu utrzymać nad sobą kontrolę, no i to jaki był wrażliwy. Chciał go posiąść tu i teraz bez pamięci. Ale opanował się gdy poczuł że i Syriusz jest już całkiem podniecony. Oderwał usta od obojczyka ukochanego i nie zważając na protest podniósł się do siadu
-Robię coś nie tak?- Zapytał zdezorientowany chłopiec
-Nie kochany- pogłaskał go po policzku- Ale chcę trochę zwolnić. Jadłeś?
-Tak- skłamał szybko Syriusz
-To może kąpiel?- uśmiechnął się do niego
-Chętnie- odwzajemnił uśmiech i zarzucił mu ręce na szyje. Tom podniósł go w międzyczasie zaklęciem pozbawił ich ubrań. Co okazało się dużym błędem bo Syriusz był idealnie zbudowany, do tego opalony i całkiem gładki na piersi. Dlatego też postanowił się pospieszyć.
-Tom?
-Tak kochany?- Oderwał wzrok od męskości ukochanego
-A może by tak....- umilkł zażenowany
-Powiedz- wszedł do łazienki i stanął przy wannie wielkości małego basenu.
To pomieszczenie również tonęło w świecach
-Czytałem że można połączyć kąpiel i sex- Syriusz nie patrzył na niego
-Kochany to twój pierwszy raz. Jesteś pewny?- Wszedł do wanny i posadził ich w ciepłej pachnącej wodzie
- Nie wytrzymam już dłużej- szepnął mu do ucha i tym razem to on zaczął delikatnie całować szyję mężczyzny.
Tom tymczasem masował pośladki ukochanego i zaczął je odsuwać, żeby dostać się do ciasnego kanalika. Nie robił jednak nic więcej. Przniósł jedną dłoń na nabrzmiałą męskość chłopca i zaczął ją lekko ściskać. Syriusz gdy to poczuł odchylił głowę do tyłu i jęknął.
To był pierwszy raz gdy ktoś tam go dotykał i było to dużo lepsze niż gdy on sam to robił.
Mężczyzna po chwili zdecydował się na delikatne włożenie małego palca w ciasną dziurkę. Syriusz syknął z bólu
-Rozluźnij się kochany-wyszeptał i polizał mu ucho. Chłopak odetchnął głęboko i zamknął oczy. Dłoń na jego penisie poruszała się teraz szybciej i na tym się skupił. Tom wyszeptał zaklęcie nawilżające bo pomimo wody to nie było takie łatwe, chyba nawet sam nigdy nie próbował sam się rozciągnąć.
Syriusz złapał go za szyję i przywarł całym ciałem gdy poczuł orgazm. Doszedł z gardłowym krzykiem i położył mu głowę na ramieniu
-Wszystko dobrze?- Zapytał Tom wsuwając w rozluźniony tyłeczek już 2 palce
-Tak- wychrypiał i zdecydowanie ujął członek mężczyzny w swoje dłonie. Teraz to on chciał dać mu przyjemność.
Tom poruszał palcami i trafił w prostatę, na co Syriusz już zmęczony po pierwszym orgazmie ugryzł go w ramię i złapał jego męskość jeszcze silniej poruszając ręką w górę i w dół. Mężczyzna dołączył jeszcze jeden palec i po kilku ruchach wyjął je szybko. Był na skraju, a nie chciał dochodzić w ten sposób
-Unieś się jeszcze- poprosił całując kochanka w usta. Ten zrobił to szybko i nabił się na twardy członek- Powoli. Nie spiesz się. Oddychaj
Syriusz mimo tego że Tom był bardzo dobrze obdarzony przez naturę i że mimo nie był już tak ciasny zacisnął oczy i zsunął się po całej długości członka kochanka.
Obaj krzyknęli Tom z rozkoszy a Syriusz z mieszanki bólu i przyjemności. Mężczyzna objął go mocniej i zaczął całować bardzo namiętnie i zachłannie. Chłopak gdy przyzwyczaił się do dziwnego uczucia i usadowił wygodniej powoli spróbował się poruszyć. Było mu coraz lepiej i po kilku chwilach jęczał już z przyjemności a gdy i Tom zaczął unosić biodra nie mógł się już powstrzymać i krzyczał z rozkoszy przyspieszając ruchy.
Mężczyzna powstrzymywał się jeszcze kilka minut. Ukochany znów był sztywny i gotowy. Dlatego też przyspieszył i unosił biodra coraz gwałtowniej.
-Teraz kochany- wyszeptał nu do ucha i ugryzł je delikatnie.
Obaj doszli w tym samym czasie. Syriusz niemal zemdlony opadł na pierś kochanka
-Jesteś wspaniały- Tom uniósł jego twarz i ucałował spierzchnięte usta
-Kocham cię- szepnął i znów ułożył mu głowę na piersi
-Ja ciebie też- mimo tego jego nogi wciąż nie pracowały tak jak powinny wyszedł z wanny. Był już zmęczony a nie chciał tu usypiać.
Po raz kolejny tego wieczoru wziął ukochanego na ręce i zaniósł do łóżka. Syriusz już spał. Przykrył ich obu i wziął go w ramiona.
Kilka minut obaj już spali.
Subskrybuj:
Posty (Atom)